Wpływ psychologów i programów dla dzieci jest żaden

W 1939 roku Edwin Powers i Helen Witmer przeprowadzili badanie, które przeszło do historii jako Cambridge Somerville Youth Study. Celem było obniżenie współczynnika przestępczość dzieci wychowywanych w państwowych placówkach. Od jakiegoś czasu wskaźnik przestępczości rósł. Rząd wydawał coraz więcej pieniędzy na różne programy oferowane przez psychologów itp.

W badaniu wzięło udział 506 chłopców w wieku od 5 do 13 lat, którzy żyli w rządowych placówkach w Massachusetts. Podzielono ich losowo na na grupę resocjalizacyjną i grupę kontrolę. Pierwsza grupa chłopców miała dostęp do doradców, psychologa, indywidualnych korepetycji pozaszkolnych, porządną opiekę zdrowotną jak również brała udział w koloniach czy akcjach charytatywnych. Również rodzicom tych dzieci zaoferowano mnóstwo kursów i porad. Drugiej grupie chłopców nic nie zaoferowano. Musieli jedynie co jakiś czas wypełnić ankietę.

Wszyscy byli dobrej myśli jeżeli chodzi o program. Dzieci się uczyły, miały super zabawę na koloniach. Opiekunowie się starali, psychologowie mieli zajęcie. Każdy był pewien sukcesu. Wyglądało, że wszystko działa dobrze. Przynajmniej do czasu, gdy zabrano się za badanie danych.

Od samego początku jak i przez 10 lat, kiedy śledzono postępy chłopaków nie zaobserwowano żadnych różnic między grupami. Postępy w nauce były podobne jak również przypadki wpadania młodzieży w konflikt z prawem.

Trzydzieści lat po eksperymencie Joan McCord wytropiła 95% uczestników badania i przeankietowała. Nie było żadnych znaczących różnic między grupami. Program intensywnej i drogiej pracy psychologów z młodzieżą nie wpłynął na współczynnik aresztowań na żadnym etapie życia tych ludzi. Nie było żadnych różnic ilościowych ani jakościowych jeżeli chodzi o wykroczenia jak i poważne przestępstwa. Również wiek w jakim były dzieci w dniu pierwszego wykroczenia jak i przestępstwa był podobny.

W zasadzie w prawie wszystkich mierzonych dziedzinach dzieci poddane ulepszaniu odnotowały nieco gorszy wynik, ale trudno przy tak małej różnicy stwierdzić czy to nie zwykły błąd statystyczny. Dlatego uznano, że nie ma róznicy.

Największą różnicą (nie znowu jakąś wielką, ale warto zaznaczyć) między grupami była ta, że proporcje ilości ludzi którzy popełnili przestępstwo do praworządnych były większe w grupie poddanej „resocjalizacji”. Drobny skutek jeżeli był to był odwrotny od założeń psychologów.

Lekcja z tego płynie taka, abyście nigdy nie byli pewni tego, że wasze dobre chęci zamienią się w faktyczne wyniki. Prawdopodobnie tak nie będzie. Dlatego też wszelkie rządowe programy mające pomóc różnym grupom ludzi nie mają zaplanowanego badania skuteczności. Jeszcze by wyszło, że nie działają.

Chciałbym zobaczyć badanie skuteczności strony internetowej dla bezdomnych za 50 milionów zł o nazwie emp@tia.

2 komentarze

  1. Tomek

    Rozumiem motywację do wpisywania takiego tytułu postu, żeby się lepiej klikał. Tylko taka generalizacja na podstawie jednego badania sprzed 70 lat jest po prostu głupia. Dzisiejszy sposób pracy psychologów z dziećmi wygląda trochę inaczej niż wtedy.
    Pomijam już to, że tamten program nie był taki kompleksowy jak się wydaje, bo polegał głównie na kilku spotkaniach w roku, z osobami, które zachęcały uczestników do udziału w obozach itp zajęciach.
    Rozumiem też, że główne przesłanie artykułu to jak coś robisz to sprawdzaj czy to działa. Niestety przy okazji artykuł sugeruje też, że żadna resocjalizacja nie działa, co nie jest prawdą.

    • Paweł

      Artykuł raczej ma obrazować to że pieniądze podatnika bardzo często (albo prawie zawsze) idą na marne. I to jest akurat prawda.

Dodaj komentarz