Trzeba mówić tak jak jest

Jak wiecie, w ostatni weekend zorganizowaliśmy seminarium o prześladowaniu przedsiębiorców przez urzędników. Po seminarium jestem wstrząśnięty skalą zjawiska oraz niemocą ludzi. Co ciekawe, jedyni dziennikarze, którzy się tematem zainteresowali to redaktorzy Panoramy (relacja w poprzednim poście) oraz Polskiego Radia. Czyż to nie paradoks, że tylko Państwowe media się tym interesują?

A tutaj relacja z panoramy:
www.kamilcebulski.pl/seminarium-asbiro-w-tv-panorama-28-listopad-2010/

No nic, nie o seminarium miało być, a o pewnej sprawie, którą od dłuższego czasu sygnalizują mi czytelnicy, że coraz bardziej odstraszam ludzi od przedsiębiorczości niż zachęcam. Z takimi opiniami nie dyskutuję, bo jak jedna osoba na imprezie mówi, że jestem pijany to znaczy, że gada głupoty, a jak kilka osób, to lepiej abym się nad sobą zastanowił.

Gdybym był politykiem, powiedziałbym tak. Dawno dawno temu, kiedy nie było jednego okienka, prowadzenie firmy w Polsce było o wiele łatwiejsze. Dzisiaj według Banku Światowego więcej wolności jest na Białorusi. Wyobraźcie sobie, że w kraju gdzie prywatna osoba nie może posiadać na własność nieruchomości, tylko wynajmować może od Państwa, jest więcej wolności niż u nas. Niedużo więcej, ale zawsze.

Oczywiście u nas z tą własnością to też ściema. Bo niby Twoja działka, ale drzewa ściąć nie możesz, piwnicy wybudować też nie, nie mówiąc już o posiadaniu krowy bez kolczyków, a spróbuj nie zapłacić „czynszu” w postaci podatków to ci ją zabiorą i oddadzą w „wynajem” komu innemu. Nie mówiąc już o wybudowaniu na tym chociażby szopy.

Sprawa Pana Deski
www.wdeska.wordpress.com

W HongKongu też nie można już posiadać na własność nieruchomości, podobnie jak w Chinach. Jednak HongKong przeważnie otwiera wszelakie listy wolności na świecie. Bo wolność to także nie ściemnianie społeczeństwu i skoro i tak ci zabierzemy dom jak nie płacisz za niego podatków to nazwijmy to tak jak trzeba – dzierżawa, nawet możemy dodać wieczysta. No ale dzisiaj nie o tym.

Wracając do promocji przedsiębiorczości. Jest taka zasada, że im gorszy produkt, to trzeba go bardziej reklamować, aby się sprzedał. Sądząc po ilości akcji promocyjnych, głównie za pieniądze unijne, prowadzenie firmy to specyficzne gówno. Czasami się mówi, że czegoś bym nie wziął nawet, gdyby mi za to zapłacili. Za prowadzenie firm urzędy płacą i to nie małe pieniądze i pomimo tego, ludzie nie korzystają.

Dzisiaj od człowieka zajmującego się rozdawaniem unijnych pieniędzy w świętokrzyskim na dotacje do firm dowiedziałem się, że na 40 miejsc przesłano tylko 36 biznesplanów. W Łodzi z podobnego programu było też40 miejsc, a biznesplanów przesłano ponad 600. Ziomale tak trzymać. W zeszłym roku tzw. nieznani sprawcy zaimponowali mi obrzuceniem Urzędu Skarbowego mołotowami, a teraz tym.

Kiedyś widziałem reklamę promującą przedsiębiorczość. Młoda, piękna, szczupła i wysportowana dziewczyna wchodziła do ładnego, dużego i posprzątanego domu z notebookiem pod pachą, odkłada komputer siada przy łóżeczko dla dziecka i bierze go na ręce. Z głośników komentarz mniej więcej w takim stylu: Długo byłam bezrobotna, ale skorzystałam z programu 3,6,18,33,22,12 (czy coś tam), założyłam firmę i moje życie się odmieniło, zarabiam więcej i mam czas dla swojego dziecka.

I zauważcie, że cała „promocja przedsiębiorczości” polega na wmawianiu ludziom, że prowadzenie biznesu jest łatwe, proste i przyjemne, a takie nie jest. Przeciętny przedsiębiorca częściej przypomina brudnego, nieogolonego, wiecznie niewyspanego, zawsze w pośpiechu człowieka, który ciągle za czymś goni, przestać nie może i nawet nie wie czy to coś złapie.

Oczywiście, Ja nie wyobrażam sobie tego, jak można się w tym kraju za życia dorobić, nie próbując założyć firmy, jednak trzeba zdawać sobie sprawę, że skoro ktoś zarabia więcej, to więcej pracy musi wykonać oraz dysponować znacznie większą wiedzą. Mówi się, że taki ktoś ponosi większe ryzyko. To jest oczywiście prawdą, ale nieco zakrzywioną, bo sprowadza biznes do totolotka, gdzie liczy się rachunek prawdopodobieństwa, a nie umiejętności przedsiębiorcy.

Namawianie ludzi do zakładania firm przypomina mi namawianie idioty, aby robił karierę naukową. W ten sposób można wielu ludzi skrzywdzić, a tego nikt nie chce. I to nie chodzi o to, że ktoś jest głupi, mądry, zły czy dobry, ale najzwyczajniej człowiekowi, który zakłada firmę po namowach nie wróżę nic dobrego. A sytuacji takich jak za chwilę opiszę, jest całe mnóstwo.

Był sobie człowiek, wyjechał do Irlandii, gdzie pracował 7 lat, przez ten czas uzbierał około 170 tys. zł. Jak widać nie jest to ogarnięty konsumpcją idiota, ale poważny, oszczędny człowiek. Podczas wizyty na święta w kraju poznał dziewczynę, a po ślubie postanowili mieszkać w Polsce, a ponieważ trzeba w Polsce coś robić, postanowił otworzyć restaurację. Restauracja powstała. Około 14 miesięcy później sytuacja wygląda tak, że pieniądze wydane, oraz wzięte różne kredyty na łączną kwotę 140 tys. Restauracja działa, przynosi jednak straty, właściciel nie widzi możliwości poprawy koniunktury, banki wypowiedziały kredyty, których żyrantami byli rodzice nowożeńców. Zamknąć firmę nie ma za co, prowadzić tym bardziej, a na dość złego jest to Spółka Cywilna dwóch osób, bez rozdzielności majątkowej z rodzinami, i zaraz komornik wejdzie na pensje żon. W przeciągu półtora roku, człowiek stracił całe oszczędności i zadłużył się na kolejnych kilkanaście lat! Takie historie się zdarzają.

Człowiek, który nigdy nie prowadził biznesu, nigdy nie miał nic wspólnego z restauracjami i nie przebywał na terenie polski od ładnych kilku lat nieco naiwnie podszedł do tematu. Przykładowo płacił ZUS, bo wydawało mu się, że inaczej się nie da, a już na samym ZUSie mogliby ze wspólnikiem zaoszczędzić te 20 tys rocznie. Że niby, gdyby nie płacił to by zdrowotnego ubezpieczenia nie miał, a ja na to mówię, gówno prawda. I zdrowotne by było, i emerytalne i becikowe też. Tu się kilkadziesiąt tysięcy dało zaoszczędzić to w innych dziedzinach też by się dało. Założenie spółki z o.o. też by im kilka trudności odjęło. Spółka nadal miałaby długi, ale by na pensje żony komornik nie wszedł, mieliby za co żyć itp. Oj kolejna historia z serii, a mi się wydawało.

Sam też mam pretensje do siebie, że wielu ludzi wzorując się na mnie próbuje zakładać sklep internetowy. Zdarzają się ludzie, którzy nawet nie wiedzą co to jest HTML, po 30-40 lat i to ludzie, którzy mają rodzinę i muszą zarabiać aby je utrzymać. Tylko na pytanie w jaki sposób będą konkurować z 16 latkami, którzy programować umieją od urodzenia i przez najbliższe 10 lat nie muszą na biznesie w internecie zarabiać, bo mama ich utrzyma? Wielu się na to nabiera i zakłada firmy pod taką namową czy wzorując się na kimś.

Jeżeli na rynku jest piekarz, który działa od 30 lat to nowemu piekarzowi trudno przebić się, zwłaszcza jeżeli nie umie piec i nie ma doświadczenia w pieczeniu. I nie chodzi o to, żeby właściciel piekarni sam piekł chleb, bo nie o to chodzi. Ale rozeznanie musi mieć, przykładowo aby wiedział ile mąki potrzeba na wypieczenie tysiąca bochenków, bo inaczej piekarze będą kraść mąkę, a ona nawet nie będzie o tym wiedział.

Nie chodzi więc o tajemną wiedzę nazwijmy to „teoretyczną”, ale zwykłe życiowe, przedsiębiorcze doświadczenie. Jeszcze jako nastolatek jechałem samochodem i złapałem gumę. Pierwszy raz zmieniałem oponę, odkręciłem 3 śruby, ale z czwartą nie mogłem dać sobie rady. Skakałem po kluczu, kopałem, ale nic nie dawało rezultatu. Jako, że jestem uparty strasznie i samodzielny to o pomoc rzadko proszę, ale zadzwoniłem do taty, który doradził, abym stanął na kluczu i kamieniem, bądź czymś twardym uderzył lekko kilka razy. I śruba puściła. Taka prosta, życiowa wiedza, której nijak nie da się nauczyć, ale posiąść trzeba.

Niekiedy ta wiedza jest przyjemna i mówi o rozmnażaniu pieniędzy, a niekiedy przykra i mówi o tym, jak się nie dać okraść biurwom.  Mówić trzeba jednak tak jak jest, a nie tak aby kimkolwiek manipulować do zakładania firm. Nigdy nie zależało mi na tym, aby promować bycie przedsiębiorcą i zakładanie firm. Gdybym się tym zajmował to skakałbym po scenie krzycząc „Ty też potrafisz”, a klienci naszej uczelni ASBIRO sporadycznie braliby faktury (bo nie mieliby firm), a tak 95% przypadków, trzeba wystawić fakturę. To co robię to staram się pomagać tym osobom, które już firmy prowadzą. U nich pytanie nie brzmi, czy zakładać firmę czy nie, tylko jak sprawić, aby firma odniosła sukces.

No ale teraz już będzie bardziej pozytywniej, gdyż pracujemy już nad kolejnym seminarium. Zapraszam.

www.seminarium.asbiro.pl

Tym razem będzie nieco inna forma. Do tej pory nasze seminaria przypominały raczej konferencje. Tym razem seminarium będzie trwało aż 4 dni (2 weekendy), a prowadzone będzie przez 1 człowieka, Andrzeja Blikle, notowanego na liście 100 najbogatszych przedsiębiorcę, który od 1 małej cukierni rozwinął firmę rodzinną do kilkuset zatrudnionych ludzi i jednocześnie jest jednym z największych polskich ekspertów od zarządzania.

Ponieważ rząd nam zrobił kuku i wprowadza 23% VAT to jeżeli zapłacicie jeszcze w tym roku, będziecie mieli szkolenie jeszcze bez VAT. Zapraszam, bo drugiej takiej okazji nie będzie. Prof. Blikle od 15 lat nie prowadził szkolenia o zarządzaniu od A do Z i nie zapowiada się, aby jeszcze takowe kiedyś poprowadził. A kto uczestniczył w zajęciach z prof. Blikle u nas w ASBIRO ponad rok temu, może zaświadczyć, że warto. Od 3 dni można się zapisywać i już 14 osób zapisało 🙂 więc miejsca dość szybko się skończą, gdyż to będzie forma warsztatowa i możemy tylko przyjąć razem 34 osoby. No dokładnie 35 osób, ale ja już sobie miejsce zarezerwowałem więc zostało 34 :).

To tyle na dzisiaj, wszystkiego dobrego.

14 komentarzy

  1. Marek Bernaciak

    Hej ! Kamilu! To już było !!! 😉
    Już pisałeś podobne przykłady, proponuję zawsze coś nowego podać. Każdemu z nas grozi powtarzanie się, więc nie jest to katastrofa, ale upominam cię delikatnie bardzo, z przyjaźnią i sympatią, zanim cię ktoś inny nieżyczliwy skrytykuje.
    Trzymam kciuki za to szkolenie prof. Blikle! To wspaniały człowiek i fachowiec, a na dodatek ma wiele własnych przemyśleń.

  2. Tomek Kruk

    wisz,bo prowadzenia biznesu nie zaczyna się od rejestrowania działalności gospodarczej,ale od pracy u kogoś prowadzącego podobny biznes w celu nauczenia się (wspomniany przez Ciebie przykład restauracji)

  3. Jarosław Tepling

    Nie rozumiem stwierdzenia, że ‚raczej straszysz niż polecasz zakładanie firmy’. Jeśli ktoś wg mnie ma jaja i podejmuje decyzje, że będzie prowadził życie inne niż przeciętne, że uwolni się od 8 godzinnej pracy na etacie bez żadnej możliwości rozwoju siebie, firmy i swoich dochodów, że w końcu jego los będzie leżał w jego własnych rękach, że wreszcie przestanie szukać odpowiedzi w codziennym narzekaniu na szarość życia – to będzie na tyle świadomy swojego kroku, że to zrobi. Jeśli jednak WAS drodzy czytelnicy straszą pierwsze problemy w postaci urzędów, ZUSów czy innych głupot, to macie rację – nie dla Was ten kawał chleba! W końcu lepiej iść w miejsce, gdzie nic od nas nie zależy, przeczytać arcyistotną książkę z serii CZEGO NIE ROBIĆ, ŻEBY NIE NARAZIĆ SIĘ SZEFOWI i wieść życie jak 2/3 społeczeństwa – pozbawione wigoru, celów i marzeń. Bo przecież PROBLEMY są takie niewygodne…

  4. magic

    Trochę się powtórzyło, ale to dobrze. Niech ta wiedza się utrwala. Takich blogów nie ma w internecie. Kamil pisze prawdę, opisuje rzeczywistość w Polsce. W książkach autorów takich jak B.Tracy, Kyosaki, Joe Vitale, Ziglar, Ecker, Spencer Johnson nie ma takich informacji. A błędy naiwnie łatwo się popełnia. A skutki jak widać. 100 tys długu, 50 tys długu na głowie.
    Z niecierpliwością czekam na video z seminarmium o prześladowaniach.

  5. Kamil Przeorski

    Tomku,
    Możne drugie podejście człowieka od restouracji będzie bardziej udane;) człowiek uczy się na błędach.

    Najczęściej jednak opłaca się uczyć na koszt pracodawcy – lub innego doświadczonego przedsiębiorcy jak to robią w ASBIRO:)

    Serdecznie pozdrawiam,
    Kamil

  6. magic

    Artykuł nieco się powtórzył, ale to wg mnie dobrze. Niech się ta wiedza utrwala. O tym nie piszą w swoich książkach Kyosaki, Tracy, Ziglar, Vitale, Ecker, Spencer Johnson. Praktycznie mało kto mówi tak konkretnie. Dziś bardzo łatwo, naiwnie, stracić pieniądze, i co gorsza można się z tym bujać wiele lat. Lepiej się uczyć na takich przykładach niż błędach własnych.
    Pozdr.

  7. nieogolny

    prowadzę firmę czwarty rok i nie goliłem się od 6 dni 🙂 Ale to dlatego, że przez kilka ostatnich dni nie musiałem z żadnym klientem się spotykać, bo zajęty byłem opracowaniem rysunków technicznych do produkcji, która na najbliższe 2 miesiące całkowicie mnie absorbuje.

  8. Victoria Herocten

    magic said: Artykuł nieco się powtórzył, ale to wg mnie dobrze. Niech się ta wiedza utrwala. O tym nie piszą w swoich …

    guru sukcesu w biznesie nie mówia tak, bo byłoby to sprzeczne z interesem pokazania tego, co chą sprzedać – i zaszkodziłoby ich wizerunkowi. Ale nie do końca się zgodzę W bodajże Bogatym Ojcu Kiyosaki wspomniał o tym, że stracił cały majątek, dlatego z Kim zaczynali od nowa, a w kwadrancie wyraźnie zaznacza, że do zmiany sposobu zarabiania pieniędzy potrzebna jest edukacja (także praktyczna) i zmiana mentalności (inaczej widzi daną okazję i sposób zarabiania, interakcji z ludźmi -osoba z każdego kawdrantu). Osoba, któa boi sie podejmować decyzji, nie mysli w kategoriach kosztów, widzi tylko trudności, nie rozważa kilku scenariuszy (zwłaszcza tych najgorszych) – rzeczywiście nie nadaje się na biznes – bo jej mentalnosc jest na innym poziomie.

    Odniosę też to tezy postawionej przez Kamila we wpisie, że 16-latek wygrywa z 30-latkiem tylko dlatego, że od urodzenia zna programowanie. Wszystko zależy od mentalności. Ten 16-latek musi dojrzeć i tak jak Kiyosaki czy Hansen popełni błędy, przed którymi nie uchroni go nawet ekspercka umiejętnosć programowania (i może nawet zostać bankrutem, podejmując pohopne decyzje – o co w Internecie jest jeszcze łatwiej niż w realnym świecie – wystarczą nieudane eksperymenty z kodami i włamania na serwisy, np z płatnościami)- taka jest natura młodości. Do tego dużo czasu musi poświęcic na doskonalenie sie (technologie programowania zmieniają się w z kosmiczna szybkością), by zdobyć szersze spojrzenie, jakie ma osoba o 15 lat starsza – która może mu oddelegować stronę techniczna, zajmując się strategią i tworzeniem produktu. Jedno nie wyklucza drugiego. oczywiście, bez znajomości podstw HTML nawet delegowanie nie pomoże, bo jak mieć konrolę nad wykonaniem (przedsiębiorca musi się po trochu znać na wszystkim).

  9. Marek Niedźwiedź

    Ludzie z jakiegoś powodu ubzdurali sobie, że założą firmę i będą zarabiali dużo kasy. A jedyne co robią to rejestrują działalność gospodarczą (najczęściej jako osoba fiz. prowadz. działaln. gosp. lub s.c – najgorsze z możliwych!), kupują komputery, wizytówki, pieczątki, biorą kredyty lub jakieś idiotyczne dotacje państwowe. Nie mają jednak pojęcia co oznacza naprawdę przedsiębiorczość… Niewiedza kosztuje!
    Ale mimo to trzeba próbować jeszcze raz i jeszcze raz; ale już prawidłowo. Znam to z autopsji…

  10. Tomek

    Coś dla pani Wiktorii i innych fanów Kiyosakiego:
    http://www.johntreed.com/Kiyosaki.html

    Podobno gość nie ma pojęcia o nieruchomościach, majątek zbił na pisaniu książek i grze cashflow.
    Bogaty ojciec nigdy nie istniał – to wymysł autora.

    Książka „Bogaty ojciec, biedny ojciec” to dobry motywator, ale do rad w niej zawartych należy podchodzić ostrożnie, bo można się sparzyć.

  11. magic

    Tomek said: Coś dla pani Wiktorii i innych fanów Kiyosakiego:
    http://www.johntreed.com/Kiyosaki.html

    Podobno gość nie ma pojęcia o nieruchomościach, majątek zbił na pisaniu książek i …

    nom, może i tak jest na prawdę. Jeśli nawet tak jest, to warto zaczerpnąć od Kyosakiego innego spojrzenia, chociażby przez pryzmat tego czego go uczył biedny ojciec, a czego uczył bogaty ojciec.

    Dalej pozostanę przy zdaniu że Polska to Polska, i tu jest inaczej niż w książkach piszą, i tego co pisze Kyosaki nawet w 50% nie przyłożysz do naszej rzeczywistości – prosty przykład stałego oprocentowania kredytów hipotecznych w USA, a zmiennego oprocentowania kredytów hipotecznych w polsce; Powoduje to dodatkowe ryzyko tworzenia tzw. pasywnego dochodu na bazie nieruchomości nabywanych na kredyt.

  12. Maciek

    Mam jednoznaczne podejście do książek „światowych guru sukcesu”. Kilka z nich leży na półce, ale zwykle niewiele mają wspólnego z realiami. Najlepsi nauczyciele biznesu żyją wśród nas i wystarczy znaleźć takiego, który będzie miał dla nas czas. Niech będzie to nawet Pracodawca – są także tacy, którzy przekazują wiedzę i pomagają rozwijać umiejętności w dziedzinie biznesu.

  13. andriu

    Potwierdzam, że nie każdy nadaje się do biznesu, podam na swoim przykładzie, fakt,że zaczynałem ją od zaoszczedzonych 6 tys. zł i nie brałem kredytu uchronił mnie przed poważnymi konsekwencjami, wyszłem na zero, ale po kolei, zawsze wydawało mi się,że praca na etacie nie zapewni mi dobrobytu wiec zacząłem szukac, poprzez gąszcz informacji jak np.zarobic w kasynie internetowym trafiłem w koncu na książkę Bogaty ojciec,biedny ojciec po przeczytaniu jej od razu chciałem rzucic prace na etacie i bez jakiej kolwiek wiedzy z zakresu przedsiebiorczosci chciałem zacząc biznes patrząc tylko przez różowe okulary, dobrze że się opamiętałem i zacząłem czytac książki z zakresu podatków,finansowania przedsiebiorstwa,sprzedaży, zarządzania itd. aż wreszcie zdecydowałem się na swój biznes, mała produkcja, na poczatku już poszukałem stałego odbiorcę więc prawdopodobienstwo utrzymania sie było wieksze, nie bede opisywał szczegółowo jak sie potoczyło dalej, tak po krótce, źle obliczyłem koszty wyprodukowania,zawyżyłem wydajnosc godzinową pracownika, liczyłem na 10-15 produktów na godzinę a robili po 5-7 + zawyżona cena hurtowa sprawiły to,że nie mogłem (wtedy wydawało mi się)konkurowac z masową produkcją z Chin, wiec logicznym dla mnie wyjsciem było wycofaniem się, człowiek przedsiebiorczy w tym przypadku szukałby rozwiązan a ja się poprostu wycofałem, dzis s perspektywy czasu, kiedy nie działam w sytuacji ciągłego napiecia związanego z prowadzeniem biznesu rozwiązanie nasunęło się samo, wystarczyło w moim przypadku wprowadzic kilka stołów wibracyjnych( co umiem zrobic sam, nie musiałbym kupowac drogich stołów)+ usprawnic jeszcze kilka rzeczy wprowadzajac np. kilka wiertarek zamiast kluczy do rozkrecania, co usprawniło by produkcję, i jeden pracownik byłby w stanie zrobic nie 10-15 produktów ale 50. Do czego zmierzam, jesli nie rozwinę w sobie pewnych cech charakteru, jak wytrwałosc w dązeniu do celu, upór, umiejetnosc radzenia sobie z napieciem jakie wywołują różnego rodzaju problemy, które są chlebem powszednim w biznesie, to się do niego nie bede nadawał.

    Mi się wydaję,że wiekszosc ludzi mysli o biznesie w kategoriach szybkiego zarobku, a to jest bardzo duzy błąd. Czytają książkę typu bogaty ojciec… i zabierają sie za biznes, biorą kredyty , dotację itd.bo tak napisał Kioysaki,że aby zdobyc wolnosc finansową musisz działac w kwadrantach B i I. A tak do konca nie jest. Kiedys pracując na etacie zarabiałem 1500-1700 zł wydawało mi się że to jest szczyt moich możliwosci, wydawało bo pozniej zaczałem zarabiac 2000, kolejno 2500, osiągnałem pozniej barierę sredniej krajowej, dzis odkładam prawie od 3000 do 4000 tys miesiecznie, niedługo bedzie 4000-6000, wkładając to chocby tylko na bezpieczny procent składany, stanę sie stosunkowo szybko niezalezny finansowo, wystarczy dążyc do tego aby byc specjalistą w danej dziedzinie i można tez osiągnąc wolnosc finansową, pracuję o 7,5 godz dziennie reszte czasu poswiecam na nauke o inwestowaniu i biznesie. Byc moze sprubuje ponownie w biznesie, czas pokaze czego sie nauczyłem, wiem jedno musze poswiecic wiele godzin nauki o biznesie i inwestowaniu zanim ponownie wejde w biznes.
    Zanim automatycznie zaczniesz jeździc samochodem musisz spedzic wiele godz. za kółkiem. Tak samo w biznesie,zanim zaczną działac pewne automaty, zanim zaczniesz kreatywnie myslec w sytuacji kryzysowej musisz sie tego nauczyc i jeszcze wiele innych rzeczy.

    pozdrawiam

  14. Maciek

    I znowu ten Kiyosaki – facet oderwany od rzeczywistosci. Wam placa za wspominanie jego nazwiska w internecie? Jego kwadranty to jedna wielka sciema. Kolejny wytwor bullshit generatorow biznesowych, a Wy powtarzacie te papke innym.

    Wystarczy przeczytac kilka stron jednej z jego ksiazek, aby zrozumiec, ze nie ma on niczego ciekawego do przekazania. Zdecydowanie wiecej mozna sie dowiedziec na stronie Kamila. Skuteczne, proste slowa, bez zbednych fajerwerkow.

Dodaj komentarz