Nie wierzą to po co chodzą?

Czytam dzisiaj fenomenalne informacje. Z badań wynika, że 52% uczniów w Polsce nie wierzy, że szkoła zapewni im dobrą pracę. Dokładnie to samo tłumaczę od 8 lat jeżdżąc po szkołach. I choć gdy mówię te słowa nauczyciele patrzą na mnie podejrzliwym wzrokiem, to gdy posłuchają argumentów dochodzą do podobnych wniosków.

Szkoła nie pozwala znaleźć dobrej pracy nie dlatego, że nauczyciele są źli, leniwi i niedobrzy, tylko dlatego, że system jest źle skonstruowany. Problem w tym, że w każdej szkole uczą tego samego, a najlepsze pieniądze zarabia się na wiedzy, której inni nie posiadają, a tę zdobędziesz tylko na własną rękę, gdyż nie ma na rynku silnie wyspecjalizowanych szkół. Jeżeli już taka szkołą się znajduje to nie do końca są zainteresowani chodzeniem do niej, gdyż nie daje oficjalnego papierka. Ludzie, którzy liczyli, że szkoła da im dobre wykształcenie i zarobki przegrali. Pojawiają się na rozmowie kwalifikacyjnej i nie potrafią wskazać nic czego by nie wiedział ich rówieśnik, a to z nim konkuruje się o stanowisko pracy.

Oczywiście w szkołach zdobywa się potrzebną wiedzę. Bez czytania, pisania i liczenia nie wyobrażam sobie życia. To w podstawówce nauczyłem się czym jest prąd, grawitacja czy układ krwionośny. Nie wyobrażam sobie życia bez tego. Wbrew powszechnej opinii widzę wartość w nauce o pantofelku, gdyż to są podstawy wiedzy o bakteriach i chorobach. Gdyby nie ona to żarłbym wszystkie leki jakie przepisuje lekarz wypisujący je po to, aby jechać na darmową wycieczkę. To są ważne rzeczy, ale do życia, nie do zarabiania.

Ja nie zarobiłem dobrych pieniędzy w liceum dzięki wiedzy szkolnej, tylko dzięki temu, że nauczyłem się programować strony internetowe i przed skończeniem matury spokojnie przeczytałem do 100 książek na temat programowania i sprzedaży. Mój pierwszy sklep internetowy to była księgarnia biznesowo – informatyczna właśnie dlatego, że miałem kilkaset książek w tym temacie w domu, a więc byłem całkiem nieźle zatowarowany.

Ani uczniowie, ani nauczyciele, ani właściciele szkół nie mają wpływu na program. Prawie cały program jest narzucony przez ministra. Dyrektor gimnazjum ma do dyspozycji zaledwie 3 godziny lekcyjne tygodniowo, które może realizować według własnego widzimisia. Wszystkich godzin lekcyjnych gimnazjaliści mają średnio 33 w tygodniu w tym do 4 godzin w-f. Nie po to człowiek idzie na np. informatykę, aby latać za piłką. Odwrotnie to też działa. Nie po to człowiek idzie do klasy sportowej, aby siedzieć za komputerem.

Dwa lata temu stworzyliśmy program studiów z zarządzania własnym  małym biznesem. Praktyka pokazała, że najlepszym kierunkiem do tego nie jest zarządzanie i marketing, ale politologia i turystyka. Minister na zarządzaniu każe uczyć takich niepotrzebnych rzeczy jak liczenie całek i różniczek, zaawansowanej statystyki czy ekonometrii. Ciekawe ilu z was potrafi obliczyć pochodną z (ln(sinx+12))^2 ? Ilu potrafi? A ilu osobom to do szczęścia potrzebne? Jak tego na zarządzaniu nie zaliczysz to jesteś spisany na straty.

Proponuje zrobić badanie wśród właścicieli firm do 100 zatrudnionych osób czy potrafią liczyć pochodną? Minister mówi, że jest to wiedza niezbędna do zarządzania. No ale ministerstwo mówi wiele rzeczy. Przykładowo hasłem – Dziewczyny na Politechniki – skrzywdziło tysiące dziewczyn. Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania. Do zarządzania programistami owszem, ale do samego programowania … Na politologii ministerstwo mówi, że niezbędne są takie przedmioty jak ekonomia, historia gospodarki, handel międzynarodowy, psychologia. prawo, zamówienia publiczne czy chociażby demografia, której próżno szukać na zarządzaniu.

Rozmawiałem niedawno z chłopakiem z lubelskiego. Udało mi się skutecznie pokrzyżować jego plany związane z otworzeniem szkoły nauki jazdy. Wydał kilka tysięcy, jednak był kilka dni przed podpisaniem umowy leasingu na auto. Tylko idiota dzisiaj otwierałby naukę jazdy. Taki dokument wyrabiają młodzi ludzie w okolicach 20 lat. W 1984 roku, a więc dzisiejszych  trzydziestolatków, urodziło się 701 700. Dzisiejszych dwudziestolatków urodziło się zaledwie 481 300. Dzisiejszych dziesięciolatków urodziło się 356 100. Rynek się zmniejsza. Oczywiście, że nawet na tak trudnym rynku można odnieść sukces. Jednak biznes polega na tym aby sobie ułatwiać, a nie utrudniać. Jak widać takie głupoty jak demografia mają na życie przedsiębiorcy potężny wpływ. A całki?

Oczywiście część z was pewnie zauważy, że ja właśnie w tak trudnym rynku otworzyłem i prowadzę Uczelnię Wyższą. Robię to jednak w zupełnie nowy sposób, który jest dla pewnej grupy docelowej milion razy skuteczniejszy. Piszę pewnej grupy, gdyż do lekarza uczącego się tą metodą raczej bym nie poszedł. W szkoleniu przedsiębiorców jednak nie mamy sobie równych. Podobnie ten chłopak od nauki jazdy. Szkołę można otworzyć, jednak poleciłem mu zupełnie inne rozwiązanie. Niech dowie się jak wygląda proces wydawania prawa jazdy w różnych krajach. Podobno na Ukrainie można o wiele łatwiej, taniej i szybciej zdać prawo jazdy, ludzie często jeżdżą też do Egiptu. Jednak zarówno na Ukrainie jak i Egipcie triki wymagają lekkiego naruszenia prawa, lub też podjęcia takiego ryzyka. Jednak w Tajlandii czy innych krajach jest to dziecinnie proste i całkiem ok. Może zrobić właśnie taką szkołę jazdy? Ja wywiozłem 650 przedsiębiorców do UK, 270 z nich zarejestrowało spółkę, to i kursantów da się wywieźć. A są kraje gdzie prawo jazdy dostaje się od 16 roku życia i są honorowane w Polsce. Klienci gwarantowani. Poczytać, potwierdzić u prawnika i zrealizować.

Jak więc widać Politologia lepiej się nadaje dla przedsiębiorcy niż Zarządzanie i Marketing. Zwłaszcza poprowadzona przez nas. Podobnie Turystyka, którą otwieramy w tym roku. Aby nie przedłużać kierunek turystyczny właśnie mówi o tym jak kierować mała firmą, hotelem, gastronomią, biurem podróży. W minimum mamy ergonomię pracy, obsługa klienta, prawo, prawo międzynarodowe,  marketing, rachunkowość czy organizacja przedsiębiorstwa turystycznego, które w 95% pokrywa się z organizacją każdego innego typu biznesu. Też trzeba zatrudniać, kontrolować i zwalniać ludzi.

Minimum programowe niszczy edukacje. Wymusza uczenie każdego według tego samego klucza. W zasadzie mógłbym odrzucić akredytacje ministra tylko problem w tym, że ten oficjalny papier ma wartość na rynku. Może przedsiębiorcy nie jest on potrzebny, ale jak mawia Kubuś Puchatek, przypadek to jest taka rzecz, której nigdy nie ma, dopóki się nie wydarzy. Dlatego gdyby nam w biznesie nie wyszło lepiej mieć plan awaryjny, który pozwala nam znaleźć lepszą pracę. Oczywiście do czasu kolejnej próby 🙂

Dzisiaj siedzieliśmy właśnie i omawiali możliwość stworzenia dziennych studiów. Byłoby to połączenie Chaty ASBIRO, a więc mieszkania razem, ze studiami dziennymi, które by były prowadzone w salonie. Przewertowaliśmy papierologię jaką trzeba na dzienne studia przygotować. Nie wygląda to zachęcająco… Ale przecież można zrobić studia zaoczne, które by się odbywały od poniedziałku do piątku :). Też będziemy mieli dyplom, a czas można przeznaczyć na naukę czegoś praktycznego.

To tyle na dzisiaj. Tymi prostymi słowami na temat edukacji chciałbym otworzyć rekrutacją na kolejny rok akademicki. Mamy 2 nowe kierunki. Sam jestem ciekawy czy będą cieszyć się zainteresowaniem. Ale o tym poczytacie na stronie uczelni.

I Pamiętajcie. A.E.I.O.U. czyli Asbiro est imperare orbi universum.

Cały artykuł z badaniem tutaj;
www.rp.pl/artykul/10,1094716-Szkola-w-kryzysie-zaufania.html

Natomiast dostępne są już nagrania z ostatniego seminarium o upadłościach:
www.asbiro.pl/seminarium-jak-przetrwac-bankructwo-i-dlugi-nagrania/

32 komentarze

  1. Darek M.

    Jeden znajomy też nie wierzył w wykształcenie i teraz pracuje fizycznie za 7GBP w Wielkiej Brytanii. Nie ukrywajmy, dobry specjalista więcej zarobi w Polsce przy dużo niższych kosztach życia.

  2. Witek

    Kiedyś w Polsce też wydawano prawo jazdy od 16 roku życia , sam jestem tego przypadkiem – rocznik 1948 grudzień ( takie stare pierdoły również Pana czytają ), egzamin zdany w 1964 , a prawko ( A , B ) wydane lipiec 1965, prowadzę od 9- tego roku życia ,Tata uważał im wcześniej tym lepiej . Czemu obecnie w domu nie można nauczyć i bez kursu na egzaminie sprawdzić ?

  3. 2211

    @Witek

    Nie, trzeba isc na kurs, ale zdarzaja sie takie szkoly, ktore Ci od razu zalicza kurs (oczywiscie i tak musisz zaplacic).

  4. Rafał N

    Problemem w Polsce jest to, że u nas jest brak szacunku do konkretnej umiejętności, fachu, dobrze wykonywanej pracy. Byle ktoś nie umiejący nic konkretnego ale z mgr przed nazwiskiem jest bardziej szanowany od fachowca hydraulika, czy tam mechanika. Dla mnie to jest w dużym stopniu kwestia religii, która nie promuje etosu pracy tak jak to robią ewangelicy. To trochę nawet widać na ASBIRO, Kamil tam uczy jak inwestować w nieruchomości, jak upaść, jak płacić podatki, jak księgować, jak optymalizować koszty i przenieść firmę do UK, a temat jak zrobić dobry produkt który będzie nr. 1 na rynku, (np. jak uczyć jazdy autem najlepiej na świecie) wydaje się nie mieć wielkiego priorytetu.

  5. Antoni Jakubowski

    Można mieć 67 lat i być w najbardziej twórczym okresie swojego życia. Posiadanie klasycznej wiedzy wyniesionej z politechniki bardzo pomaga. To nie szkodzi, że do liczenia używano wtedy suwaka logarytmicznego. Chodzi o myślenie. Niestety,zwłaszcza tamta politechnika nie uczyła myślenia biznesowego. Skąd brać taką wiedzę? Prowadzę 25 lat firmę i też jestem „zielony”. Powiecie – Robert Kiyosaki! Na pewno można z tej wiedzy skorzystać, ale gdybym dał słynnemu Amerykaninowi zarządzać moją firmą to w 3 miesiące – bankructwo! Doradzałem Kamilowi na ostatnim seminarium o upadłościach firm, aby zorganizował jakieś szybkie kursy biznesu dla tych co mają wąską wiedzę, ale kompletne braki z biznesu. Najwięcej dały mi seminaria z Tedem Witkowiczem, – chyba mój rocznik, o ile wiem. kamil! Jesteś bardzo potrzebny, ale niech ci co wyjechali do UK, niech wrócą, bo kto zostanie… Antoni od dentystów.

  6. Kamil Cebulski

    Rafal, biznes nie polega na posiadaniu najlepszej szkoly jazdy ktora najlepiej uczy kierowcow. Biznes to zaspokojenie ludzkich potrzeb. Skupianie sie na produkcie a nie na kliencie zabija biznes. Malo kto chce isc do szkoly jazdy ktora najlepiej uczy kierowcow, ludzie chca szkoly ktora zaspokoi ich potrzebe za rozsadna cene. I nie miej zalu do klientow ze tego nie doceniaja twojego produktu. Jezeli nie doceniaja to znaczy ze produkt nie zadowala ich potrzeb w pelni. I to ty musisz sie dostosowac do ich potrzeb a nie oni do ciebie.

  7. andriu

    Ja jestem zdania ze jesli ktos jest bardzo dobrym fachowcem, lub ma wysokiej jakosci produkt lub usługę to sie na rynku utrzyma,niekoniecznie za najnizszą cenę, mam kilku przyjaciół którzy maja swoje małe firmy i wyrobioną markę jeden jest budowlancem,drugi hydraulikiem a trzeci ma siec sklepów spozywczych i wcale nie są najtansi, na rodzimym rynku jednak nie maja sobie równych z tego wzgledu ze pasjonuja sie tym co robią wrecz to kochaja i niekoniecznie (poza sklepikarzem) wiedzą jak optymalizowac koszty,płacic podatki itd. do tego maja oblatanego ksiegowego, natomiast wiedza jak przekonac klienta do wysokiej jakosci np.kafelek,gładzi, podłóg,schodów,kaloryferów,pieców grzewczych,ogrzewania podłogowego itd. wiem bo tez jestem ich klientem i musze przyznac choc nie są najtansi to nigdy nie poszedł bym do kogos innego ponadto daja gwarancje na swoje usługi i materiały i wiem ze przez najblizsze co najmniej 15 lat w moim mieszkaniu nie bede musiał nic robic.

  8. Paweł Stachyra

    Kamil Cebulski said: Rafal, biznes nie polega na posiadaniu najlepszej szkoly jazdy ktora najlepiej uczy kierowcow. Biznes to zaspokojenie ludzkich potrzeb. Skupianie sie …

    Kamilu, mądrze mówisz. Ale co w przypadku, gdy te ich potrzeby rozmijają się z tym, co my umiemy? Gdy ludzie chcą czegoś, na czym my się nie znamy, nie jesteśmy specjalistami?

  9. Waldek

    Kamil Cebulski said: Biznes to zaspokojenie ludzkich potrzeb …

    Po części tak jest, ale biznes to także kreowanie ludzkich potrzeb, aby potem je zaspokajać. Konsumpcjonizm zbudowany jest na towarach, których ludzie w sporej części nie potrzebują, a jednak je kupują. Motywy zachowań ludzi w kwestii potrzeb mogą być różne. Czy kiedyż kobiety odczuwały potrzebę depilacji? Czy może potrzeba depilacji jest produktem koncernów szukających nowych rynków zbytu na swoje produkty? Oczywiście mówimy tu o kapitale i firmach, które stać na wieloletnie inwestycje idące w miliony dolarów na kreowanie potrzeb i nowych rynków. A dostosować się trzeba do potrzeb ale i możliwości rynku. Pzdr

  10. Serwis komputerowy Chorzów

    Świetnie powiedziane Panie Kamilu; dobrze wiedzieć, że jest ktoś jeszcze na świecie kto mówi to otwarcie. Ja w domu kiedy mówiłem o edukacji to samo to mało mnie rodzina z obiadu nie wyrzuciła;)

    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.

  11. Sylwia Wójcik

    W dzisiejszych czasach większość młodych ludzi decyduje się na studia po zdaniu matury. Kończą studia, szukają pracy i podczas procesu rekrutacji są porównywani z innymi osobami, które skończyły studia. Z tego powodu bardzo ważne jest aby samemu, na własną rękę budować swoją przewagę. Chodzić na szkolenia, zgłębiać dodatkową wiedzę, stać się ekspertem w jakiejś dziedzinie. Trzeba wykazywać chęci do samodoskonalenia i samorozwoju. Dzięki własnej ambicji można zyskać wiele.

  12. Polanka

    Dobrą pracę możemy zapewnić sobie my sami. Dobrą, czyli dającą satysfakcję i kasę. Mądrę i inteligentne działania przynoszą zadowolenie. Odrobina szczęścia jednak też jest nieunikniona. Szczególnie w biznesach sezonowych. Np. stokach narciarskich gdzie bez śniegu i zimna się nie obędzie czy w restauracjach nad morzem, bez wysokiej temperatury nie mających racji bytu.

  13. Aurel

    Przyszłam zostawić swój komentarz, jako kobieta-programista, nie-bezrobotna.
    Piszę to dlatego, że to: „Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania.” jest kompletna bzdura.

    Nie popieram akcji „Dziewczyny na Politechniki”, bo IMHO kto chce, ten zdobędzie fach, jaki mu odpowiada, i żadne akcje do tego potrzebne nie są. Bycie kobietą jednak nie powinno zawężać wyboru fachu, w oparciu o nieprawdziwe i szkodliwe tezy typu „nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania”. Nikt rozsądny to by tak nie powiedział, a przynajmniej nie przed zajrzeniem do pierwszej lepszej firmy programistycznej. W mojej firmie np. w każdym zespole jest przynajmniej jedna kobieta. Mamy XXI wiek ludzie, naprawdę, czasy segregacji płciowej to czasy słusznie minione.

  14. Sandra Kowalska

    „Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania” – dlaczego?

  15. Gosc

    Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania??????? Mógłbyś rozwinąć myśl? To chyba żart.

  16. MirekD

    Tą podstawę programową przerabiałem rok temu. Paranoja – poważane uczelnie, a mają narzucony program. No bo minister (mgr chyba dziennikarstwa) nie może zaufać rektorom i profesorom (bo przecież są głupsi od niej), a już na pewno nie w dziedzinach technicznych.

    Śmieszne kwiatki wychodzą jak się do tego doda studia dwustopniowe. Akurat ja zmieniałem kierunek studiów, no bo inżynierem czegoś już jestem, a magistrem mogę być czego innego, więcej możliwości (tak naprawdę to program studiów magisterskich w połowie już przerobiłem na inżynierskich – miałbym przymusową powtórkę). Przy okazji zmieniłem uczelnię (bo w innym mieście znalazłem lepszą pracę). No i się zaczęło – podstawa programowa jest inna i mam robić różnice programowe. Zaproponowano mi 7 dodatkowych przedmiotów. Dodam, że kierunki pokrewne.

    Ogólnie znacznie utrudnione jest dopasowanie edukacji pod swoją ścieżkę i wybór czego się ktoś chce uczyć na uczelni. A obecnie właściwie wymuszane jest powtarzanie przedmiotów z I stopnia studiów (np. fizyka na praktycznie każdej politechnice).

    Rafał N said: Problemem w Polsce jest to, że u nas jest brak szacunku do konkretnej umiejętności, fachu, dobrze wykonywanej pracy. Byle ktoś …

    To trochę nie tak. Wielu ludzi (w tym ja) szanuje wykształcenie osoby z „mgr” przed nazwiskiem z automatu tylko jeżeli skończyli szanowaną uczelnię. Jej umiejętności zaś dopiero jak się sprawdzi w firmie. A z fachowcami to jest tak, że wielu ma o sobie wysokie mniemanie. Jednak (niezależnie od ceny) często jakość jest mizerna (coś niezgodne z normami, coś źle wymierzone, coś niewyschnięte, bo sobie źle pracę rozplanował, a termin goni). Spotkałem jednego, który robił przyzwoicie, ale nie polecę go nikomu, bo współpraca już wyglądała tragicznie. A problem wynikał z tego, że remont był w sezonie – kiedy ci naprawdę dobrzy w ogóle nie mają terminów. I to jest sedno sprawy – jak ktoś jest w czymś dobry to znajdzie się dla niego dużo pracy. Zanim jeszcze byłem inżynierem miałem pracę w swoim zawodzie (w kilku firmach, zarabiałem tyle samo co ci z papierem), a teraz jest po prostu łatwiej znaleźć pracę (mniej muszę udowadniać swoją wartość dla pracodawcy).

  17. Zuza

    Początek tego postu był ładny. Nawet się zgadzałam.
    Szkoła nie równa się dobrej pracy…
    Ale końcówka, cóż postawia wiele do życzenia. Zabrzmiało to trochę tak jakby pan pisał to wszystko tylko po to, żeby zachęcić ludzi do siebie, bo tam jest inaczej, a jestem przekonana, że tak samo jak wszędzie.

    Dlaczego?
    Ponieważ niemal identyczną gadkę słyszałam już w swoim życiu kilkukrotnie. I za każdym razem okazywała się kłamstwem. ładnie uplecionym.

    A i jeszcze to:

    „Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania”

    Cóż. Dzięki.

    Pozdrawiam

  18. Tytus

    Podoba mi się podejście autora do biznesu, szukanie niszy rynkowej. Pomysł ze szkołą nauki jazdy umożliwiającą zdawanie prawka za granicą – bardzo mi się podoba, gdybym nie miał prawka i miał taką ofertę to bym skorzystał. Na pewno lepsze to niż zdawanie się na widzimisię WORD’owskich egzaminatorów którzy uwalą za „brak płynności jazdy” – osobę która właśnie zaczyna przygodę z samochodem..

    A przyznam, że sam bym na taki pomysł nie wpadł. Lubię czytać co tacy prawdziwi przedsiębiorcy piszą, bo jak czytam, to czuję, że uczę się nowego dla mnie sposobu myślenia. Oby jak najwięcej takich pomysłów we wpisach, choć nie o pomysły tak naprawdę chodzi, a o sposób myślenia właśnie, którego próbuję się nauczyć…

    Pozdrawiam i powodzenia w kolejnym roku akademickim.

  19. Katarzyna Bartkiewicz

    Niestety wszystko co autor artykułu zaakcentował ma swoje odbicie w świecie realnym i to się dzieje naprawdę. Jestem studentką kierunku „Zarządzanie” i pamiętam moje zmagania z w/w całkami i ekonometrią. Nie każdy kto ma predyspozycje na dobrego menadżera musi znać tajniki matematyczne, żeby dobrze zarządzać własną firmą, a wielu ambitnych ludzi rezygnuje, bo po prostu nie może sobie dać z tym rady. To, że szkoły uczą ciągle tego samego powinno się zmienić zgodnie z obranym przez ucznia kierunkiem, ale nie oszukujmy się bez tzw. „znajomości” i tak daleko nie zabrniemy…

  20. Roman Nowak

    Pochodne służą w ekonomii zdaje się do obliczania krańcowych kosztów.
    Na zarządzaniu czy ekonomii uczy się teorii o naprawdę mądrych rzeczach.
    Problemnpolega na tym że mało kto po zarządzaniu zarządza zwykle kierownicy u dyrektorzy mają zupełnie inne np inżynierskie wykształcenie i pojęcia nie mają o zarządzaniu dlatego w polsce jet mobbing i źle się pracuje ludzie stąd uciekają za granice.
    Poznałem trochę przedsiębiorców i za nic mają człowieka i do tego posiadają ciężkie charaktery jak np
    tutaj kamil dał przykład swojego szowinizmu. Znałem dobrą programistkę kobietę.
    Mniejsza z tym wracając do programu studiów itd nie zgadzam się. W mojejnmiejscowości jest mało ludzi po studiach anprzynajmniej ci co są nie reprezentują sobą żadnego poziomu. Temat jet głębszy. Jedni uczą sie bardzo dobrze inni zaliczają na 10 poprawce dyplom mają ten sam. Później szukają pracy a przedsiębiorca nie zayrudni bo już u niego robi ten gamoń co był na praktyce i jeszze robi tam staż więc po co ma płacić nowemu pensje jak ma za darmo.
    Po zarządzaniu ludzie często nie mają praktyki w zarządzaniu bo kto da młokosowi zarządzać. Dlatego po tym.kierunku częsyo zostaja bbezrobotnymi.
    W kilku firmach ktorych pracowałem zarządzali niekompetentni ludzie jeden był po zarządzaniu ale młody i.wogóle nie umiał motywować zniechęcał tylko swoim buractwem do pracy.
    Ludzie polacy mają w sobie coś takiego że polak polaka gnębi jak psa. Ciężko to wytłumaczyć ale chyba każdy pracownik to rozumie. Przedsiębiorca już nie za bardzo. Ilu sfrustrowanych ludzi już wyjechałonza granicę z tego kraju.
    I nie wcale przez urzędników tylko.przez takich przedsiębiorców też i zarządzających.
    Jest wielki bałagan w tym kraju inpotrzeba zmiany kilku pokoleń żeby zmienić mentalność ludzi.
    A niektórym braki w wykształceniu bardzo dają się we znaki.
    Nawet jak skończył zarządzanie to jest osioł bo może go przepuszczali albo robił zaocznie albo był gamoń i nic nie zrozumiał ciężko wskazać przyczynę. Na pewno wielu pzedsiębiorców jest bez honoru chcąc wyzyskać pracownika nie dając mu umowy tylko aby mniej.
    U mnie w miescie w galeriach handlowych juz sie zatrudnia ludzi nie za 1680br czyli minimum.krajowe a za 600-800zl i wymaga przy tym.miec status studenta. To jest dopiero przegięcie.

  21. Vlad

    Najprostszą odpowiedzią na tytułowe pytanie jest „chodzą, bo muszą”.
    Poza tym dość wielu młodych ludzi nie wie, co chce robić w życiu – i to często rzutuje na wybór studiów.
    A co do przykładu z pochodną, to oczywiście liczenie pochodnej samo w sobie jest potrzebne może 1% ludzi, tym niemniej nauka matematyki służy także nauce rygorystycznego i logicznego myślenia, co moim zdaniem jest wartościową zdolnością

  22. Rafal N

    Sandra Kowalska said: Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania – dlaczego?

    Kamil ma tu rację, ale tylko częściowo. Mężczyźni programiści są lepsi bo mają męską tendencję do podejmowania ryzyka, ciekawość, która stymuluje w nich odkrywanie nowych lądów, co w programowaniu przekłada się na odkrywanie nowych języków programowania, programów, bibliotek, frameworków, algorytmów. Dziewczyny są zwykle bardziej bojaźliwe, ostrożne, mniej „techniczne”, nie podłączą kabelka, nie wymienią karty graficznej etc. Ale z drugiej strony ta ciągła męska chęć odkrywania nowego obraca się przeciw mężczyznom programistom bo dziewczyny programistki są mniej skłonne do zmiany pracy/firmy „bo im się nudzi, bo nie mają rozwoju zawodowego”. I taka większa stabilność dziewczyn-programistek jest dla firm cenna.

  23. Rafal N

    Kamil Cebulski said: Rafal, biznes nie polega na posiadaniu najlepszej szkoly jazdy ktora najlepiej uczy kierowcow. Biznes to zaspokojenie ludzkich potrzeb. Skupianie sie …

    You’re god damn right Kamil.

    Czyli wychodzi na to, że w biznesie kluczowe jest rozpoznanie prawdziwej potrzeby klienta i być może tu potrzebą rzeczywiście nie jest nauczenie się mega dobrze jeździć autem, ale jedynie możliwie szybko i tanio otrzymać prawko. Co więcej z moich doświadczeń wynikajacych z produkcji i sprzedaży oprogramowania i rozmów z klientami wynika, że często sami klienci nie zdają sobie sprawy ze swoich rzeczywistych motywacji zakupowch i ich rozpoznanie bywa trudne.

  24. jan

    Słuchajcie pajaca, nie kończcie szkół, nie miejcie zawodu ani konkretnych zawodów i wszyscy otwórzcie firmy. Jak się nic nie umie to w jakiej dziedzinie – no właśnie w jakimś MLM ( czyli po polsku handlarz obwoźny lub domokrążca). Jakiś konkretny zawód trzeba mieć czy to zawodówka czy technikum czy studia – nie ważne – byle konkret nie tam turystyka i rekreacja czy inne pierdoły na prywatnych uczelniach.

  25. Kasper Warguła

    „Przykładowo hasłem – Dziewczyny na Politechniki – skrzywdziło tysiące dziewczyn. Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania. Do zarządzania programistami owszem, ale do samego programowania …”

    Pracuję jako programista od kilku lat i zawsze najbardziej kompetentnymi współpracownikami były kobiety.

  26. magda s.

    mam 23 lata i jestem właścicielem małego przedsiębiorstwa, które otworzyłam na 1 roku studiów i masz racje, że całki nie były mi do niczego potrzebne tak samo jak niektóre przedmioty, które musiałam zaliczyć np. wf a studiuję finanse i rachunkowość. W liceum też nie było lepiej, nie przekazano mi żadnej praktycznej wiedzy, jeśli chodzi o przedsiębiorczość. Uczyłam się sama na własnych błędach.

  27. Magda

    Witam, tak zgadzam się z Pana artykułem. Niektóre komentarze – zbędne. Ale każdy ma prawo do słowa. Szkoła jest obowiązkiem ale powinna też uczyć czegoś konkretnego już od gimnazjum, powinno się jakoś kierunkować dzieciaki w którą strone chce iść. Fach w ręku to jest coś tylko, nie każdy moze być fachowcem. Moja mama jest świetną krawcową, ma swoją mała działalność, kiedyś chciałam tak jak ona tylko, nie odziedziczyłam po niej talentu i wyobraźni i o mało palca nie straciłam. Jedyne co mogę jej pomóc to prowadzić księgowość (na szczęście że podatki są i będą). Więcej szkół technicznych.

    naszagospodarka.blox.pl

  28. Anna T.

    Zgadzam się z artykułem, jednak moim zdaniem warto zdobyć wykształcenie, choćby miał być to tylko „papier”. Uważam, że daje nam to większe poczucie wartości, stabilności, jesteśmy spokojniejsi o przyszłość swoją i swoich najbliższych. Ma Pan racje – szkoła nie daje wiedzy. Nasz obecny system edukacji wręcz tę wiedzę tłamsi poprzez naukę pod z góry ustalony klucz, nie daje uczniom szans na samodzielne myślenie, szukanie rozwiązań. Nie dziwmy się więc, że po maturze wychodzą ludzie niezdolni do podjęcia samodzielnych działań. Dopiero na studiach uczymy się szukania informacji, dyskutujemy, dlatego jak napisałam we wstępie uważam, że warto przejść przez tą drogę choćby dla nauczenia się samodzielnie logicznie myśleć.

    Pozdrawiam

  29. Paulina

    W dzisiejszych czas tytuł magistra nie zapewnia Ci dobrej pracy, bo ludzie po studiach stoją za ladą sklepu spożywczego i zarabiają najniższą krajową. A jak człowiek ma przysłowiowy fach w ręku i wie jak „się sprzedać” to poradzi sobie z własną firmą.

  30. paweł

    Odpowiedź jest prosta…
    Bo mamą i tata tak karzą, bo co powie babcia, bo jak spojrzą na mnie sąsiedzi, a co pomyślą koledzy i koleżanki tak skrupulatnie kując w wiekszości bezużyteczną dla nich wiedze.
    Osobiście nie chodziłem do szkoły zawodowej, średniej czy technikum. Do tej pory jest to dużym zdziwieniem wśród moich znajomych i rodziny gdyż nie miałem problemów w nauce.
    Mam ponad 30 lat i od 15 pracuje.
    Na poczatku uczyłem się róznych rzeczy teraz z tego korzystam. Nie żałuje czasu który pewnie bym stracił w szkole ucząc sie zawodu bez perspektyw, za to mam umiejętności których nie powstydziłby się nie jeden fachowiec.
    Na szczęscie rodzice byli na tyle wyrozumiali (mimo że przez chorą komunę mają wbite socjalistyczne podejście do życia) i nie miałem parcia na wykształcenie.Chwała im za to.
    Niestety bardzo wielu dzisiejszych młodych rodziców strasznie „ciśnie” swoje dzieci na nauke rzeczy które ich w wiekszości nie interesują lub nawet denerwują.
    Ja rozumiem że swiat się zmienia itd ale nie zamierzam mojego 5letniego syna specjalnie zmuszać do czegokolwiek będzie coś chciał poprostu mu na to pozwole to jego wybór i życie, ja mogę tylko doradzić.

  31. Alex

    Rafal N said: Sandra Kowalska said: Nikt rozsądny nie zatrudni dziewczyny do programowania – dlaczego?

    Kamil ma tu rację, ale tylko częściowo. Mężczyźni …

    Więcej prawdy o ludzkich charakterach jest w horoskopach, niż w tym, co wierzysz :I Musisz trochę odejść od komputera, obejrzeć świat, poznać paru ludzi, a wtedy zrozumiesz.

Dodaj komentarz do Witek Anuluj