Kto był królem niewolników w Afryce

Znieś niewolnictwo, uratuj od zagłady miliony osób i zostań nazwany przez lewactwo białym mordującym ludzi właścicielem niewolników. Tak właśnie są postrzegani Afrykanerzy. Ale po kolei.

Gdy Holendrzy w 1652 przybyli do RPA teren był bardzo bardzo słabo zaludniony ludem „San”. Nie była to ludność czarna. Raczej bardzo jasnobrązowa z rysami raczej azjatyckimi. Żyli w erze kamienia łupanego. Nie wymyślili jak produkować metale. Nie umieli uprawiać ziemi, nawet nie udomowili żadnych zwierząt. Nie tworzyli większych struktur niż kilkuset osobowe „wioski”. Wioski w cudzysłowie, gdyż byli to koczownicy. Latali z łukami za zwierzyną, zbierali owoce, również owoce morza. Wiecznie podróżowali za zwierzyną, która również podróżowała ze względu na porę suchą i mokrą. Nie udało mi się znaleźć ich zdjęcia, być może wyginęli zanim wymyślono aparat, bo wszędzie same rysunki 🙂

Ludność ta została wyparta przez innych Buszmenów, czyli ludzi „Khoi”, albo wchłonięta przez nich „Khoi San” w zależności od źródła. Pierwsze zdjęcie, ludzie o jasnej karnacji to właśnie lud Khoi San, a więc Buszmeni. Trochę ciemniejsi, ale nadal nie można powiedzieć, że czarni. Ta ludność była bardziej rozwinięta. Udomowiła między innymi zwierzęta. To pozwalało im osiąść w jednym miejscu i nie podróżować wiecznie. Nie po drodze było im z ludem Khoi, dochodziło do bitew i wypierania ludzi Khoi bardziej w stronę Kalahari, a więc w stronę bardziej nieprzyjaznych do życia warunków. Biali z tym procederem niewiele mieli wspólnego, gdyż przez długi czas zgromadzeni oni byli w jednej osadzie na samym południu RPA. Niewiele ingerując w teren, który jest wielkości Polski, Francji i Niemiec razem wziętych. W 100 lat po wylądowaniu (1752) liczebność białych w RPA szacuje się na 1100 osób.

Dochodziło natomiast do wielu starć między ludem Khoi. Wszystko za sprawą ospy, którą odporni na jej działanie Holendrzy przywieźli do RPA. Niespotykana do tej pory choroba, która groźna była dla dorosłych lokalsów prowokowała wiele wojen. Biali byli oskarżani o rzucanie zaklęć itp. Indianie nie rozumieli problemu. Biali zresztą też nie. Bo mówimy tutaj o czasach, kiedy nawet europejczycy nie za dużo wiedzieli o chorobach i przeważnie myśleli, że to Bóg je zsyła na człowieka. Ospa zabiła dużo lokalsów, jednak ci co przeżyli lub mieli możliwość zachorować w dzieciństwie uodpornili się. I potężne epidemie zdarzały się coraz rzadziej.

Dzisiaj szacuje się, że na świecie żyje ok 80 tys. przedstawicieli tego ludu. Kiedyś jednak zamieszkiwali milionami w całej części południowej Afryki. Jak spojrzycie na mapę występowania poszczególnych grup plemion, którą załączam to lud Khoi San zaznaczony jest na zielono zamieszkuje głównie obrzeża pustyni Kalahari, ale również jest taka mała kropka na terenie dzisiejszej Kenii. Otóż to co na mapie jest dzisiaj pomarańczowe (lud Bantu tzw. południowy), to kilkaset lat temu było zielone.

Ok 2 tys. lat temu ludzie bantu (na zdjęciu ich macie jako naprawdę czarni ludzie, prawda, że inni niż Khoi San?), którzy za sprawą handlu z ludami żyjącymi bardziej na północ posiedli wiedzę na temat stali. Posiadali stalowe uzbrojenie i jako dość agresywny lud przemieszczał się na południe podbijając kolejne i kolejne tereny. Oryginalnie z okolic Kamerunu, w I wieku przekroczył rzekę Kongo, w IX wieku Zambezi. W XVI-XVIII wieku dotarł na tereny dzisiejszego RPA. Wbił się niejako klinem w lud Khoi San. Ten z kolei uciekał przed Bantu na południe, aż dotarł na tereny RPA, gdzie po początkowych niesnaskach z chorobami, raczej oddał się białym pod ochronę.

Otóż zgodnie z regulaminem Holenderskiej Kompanii Wschodniorosyjskiej robienie niewolników z ludzi żyjących na terenie kolonii nie wolno było robić niewolników. Nie wolno było też ich zabijać, okradać ani znieważać. To samo tyczyło się ludów sąsiednich. Było to racjonalne, gdyż kilkuset, potem kilku tysięczna kolonia, oparta na rolnictwie nie mogła pozwolić sobie na konflikty z lokalną ludnością, gdyż jedne spalone na polu zbiory mogły kosztować życie nie tylko całą kolonię, ale również żeglarzy zaopatrujących się w żywność. O wiele lepiej było handlować z lokalnymi ludźmi sprzedając im najprostszą motykę w zamian za żywność lub cokolwiek.

Niewolnicy w RPA się zdarzali, ale byli to ludzie sprowadzani z Madagaskaru, co wiązało się z kosztami. Dodatkowo nie można było takiego niewolnika wywozić poza RPA. ten niewolnik mógł się w każdej chwili wykupić, lub automatycznie z biegiem czasu o ile pamiętam kobiety po 15, a mężczyźni po 20 latach stawali się osobami wolnymi. Inaczej to trochę było podczas okupacji burów przez brytyjczyków. Jednak niedługo po przejęciu władzy w kolonii brytyjczycy znieśli niewolnictwo.

Pierwszy kontakt z agresywnym ludem bantu został nawiązany ponad 100 lat od osiedlenia się białych na terenie RPA podczas jednej z licznych ekspedycji w głąb kontynentu. Pierwszy poważniejszy konflikt natomiast zapoczątkowany był w 1779 roku i przez następne 100 lat było 9 takich wojen / konfliktów.

Bantu mieli stalowe uzbrojenie, mieli więc przewagę nad ludami Khoi San, ale nie mieli przewagi nad białymi, toteż marsz ludu bantu na południe został jeżeli nie zahamowany, bo dzisiaj są już na terenie całego RPA, to chociaż spowolniony.

Aby wyobrazić sobie dlaczego Khoi San uciekało przed Bantu przywołajmy postać Shaki, króla ludu Zulu, którzy należą do rodziny plemion Bantu. Gdy matka Shaki zmarła w 1827 roku, w pierwszym roku żałoby nakazał aby żadne pole nie zostało obsiane, ani żadna krowa dojona. Każda kobieta, która zajdzie w tym czasie w ciążę ma zostać zabita wraz z mężem. Zginęło 7000 ludzi (par) oraz mnóstwo ludzi z głodu. To się nazywa humanitarność, albo kultura, gdzie niewolnikiem jest każdy członek
społeczności. A co dopiero ci ludzie potrafili robić z niewolnikami.

Ciekawe jak dzisiejsze lewactwo reagowałoby, gdyby granicę Polski zaczęły nielegalnie przekraczać kobiety w ciąży, mówiąc, że ich król postanowił zabić wszystkie kobiety które w ciągu roku zajdą w ciążę, bo zmarła mu mama. A to tylko przykład. Wszak jeszcze może umrzeć tata czy inna zupa może być za słona.

Taki obraz kultury ludu Bantu porównać możemy z kulturą białego człowieka, który 6 lat po masakrze zorganizowanej przez Shake Zulu zniósł niewolnictwo. Imperium Brytyjski nie tylko zniosło niewolnictw w 1833 roku, ale również dzięki potężnej armii skutecznie to prawo wdrożyli również w państwach od siebie zależnych. Mało tego, marynarka brytyjska od tego czasu, również okręty patrolujące tereny przybrzeżne RPA, gdy natrafiły na okręt z niewolnikami natychmiast ich uwalniali. Oczywiście nie wszystkie i nie zawsze.

Oczywiście agresywni Zulusi weszli w konflikt z białymi i w wyniku wojen zostali unicestwieni jako państwo w 1879 roku. Można by dyskutować czy nie pozwolenie kolejnym Shakom Zulu i ich odpowiednikom w innych plemionach na mordowanie własnych ludzi było agresją czy próbą narzucenia siłą zniesienia niewolnictwa. I czy czarni nie zabili by więcej czarnych pod swoim panowaniem niż pod białym. Wszak lewactwo kupiło bajkę o tym, że wojna secesyjna była spowodowana próbą zniesienia niewolnictwa na południu i usprawiedliwia tym aktem humanitaryzmu napaść na południe. Tylko jakoś zniesienie niewolnictwa i masowych mordów na własnych ludziach nie uznają za argument po wojnie zuluskiej w 1879 roku. Najpierw o niej musieliby wiedzieć, a jak wiemy, lewactwo mało czyta.

Nie wiedziałem, że wyjdzie mi tak długi tekst 🙂.
A jak ktoś nie oglądał to zapraszam do mojej prezetnacji o RPA:
www.youtube.com/watch?v=zVfWWezdR2Q

Dodaj komentarz