Kraj dziadów zostaw dziadom

Jak większość tygodni, tak i tym razem zaczynam od odpisywania na pisma urzędowe. Dzień zapowiadał się wyjątkowo udany, tylko 2 pisma muszę napisać.

Pierwsze to podanie o zamianie grzywny na prace społeczne. Jak sąd się zgodzi to dokonując takiej zamiany sąd musi anulować odsetki i koszty sądowe. Wtedy się zapłaci samą grzywnę i potem sąd musi anulować prace społeczne. Przerabiałem to już z 10 razy, będąc systematycznie karany za uchylanie się od płacenia podatków czy mandaty.

Drugie pismo dotyczy ścigania przez prokuraturę Macieja Lisowskiego z www.fundacja.lexnostra.pl. Straszny łajdak, pomimo prokuratorskiego śledztwa ciągle naciąga ludzi, a ja staram się pisać jego klientom o jego dokonaniach, ale to temat na inny post. W każdym bądź razie prokuratura prowadzi śledztwo.

Napisałem pisma, zjadłem śniadanie i przyszedł listonosz. Przyniósł między innymi wezwanie do Urzędu Skarbowego. Taki świstek z kilkoma brakami formalnymi, ale ok, niech im będzie, sprawę trzeba wyjaśnić. Nie bardzo mam czas iść do nich wtedy kiedy im to pasuje, bo wyjeżdżam do Anglii, nie bardzo mam czas iść teraz, więc poprosiłem żonę.

Żonie, która jest prokurentem kobita nie chciała nic powiedzieć, że chce rozmawiać ze mną i po krótkiej pyskówce oświadczyła, że „ściągnie mnie do urzędu siłą”. Żona udała się do znajomego, który pracuje w urzędzie i ten zajrzał do komputera i jej powiedział o co chodzi. Mam dostać kolejny mandat tym razem za to, że podatek od jakiejś umowy o dzieło z 2 lat do tyłu został opłacony 3 dni po terminie (SIC!). Oczywiście żona żadnego mandatu nie przyjęła i oświadczyła, że jak chce nas karać to zapraszamy do sądu. Kiedy poszła do p.o. naczelnika o to, aby anulować ten mandat, bo jest bez sensu ten jej z dumą oświadczył, że od kiedy jest p.o. naczelnika to przez te 6 lat czy ileś nigdy nikomu nie umorzył żadnych podatków, kar ani odsetek. Według mnie nie pozostaje nic tylko pogratulować nieustępliwości.

Następnego dnia wstaliśmy rano, walizki przygotowane do lotu, ale nie mamy kłódek do walizki. Na szczęśćcie sklep jest za rogiem, żona poszła. Kłódka kosztowała 3 zł, a sprzedawca nie chciał jej wystawić faktury Vat tłumacząc się oszczędzaniem, że faktury nie ma sensu pisać bo kwota jest śmieszna. Jest to większy sklep w internecie znalazłem email do właściciela opisałem sprawę, powołałem się na kilka przepisów. Powiedziałem, że on zaoszczędzi 1 kartkę papieru wartą 1 grosza, a ja przez jego oszczędności stracę 1 zł gdyż nie odliczę sobie tego od CIT i VAT. Musiałem cholera pogrozić, że prześlę to do skarbowego. Nie lubię tego, ale bardziej nie lubię jak mnie ktoś okrada.

Lądujemy. Marek Niedźwiedź, nadający w www.kontestacja.com po nas wyjeżdża. Zaczynamy zwiedzać okolicę i rozmawiać. Marek pomógł mi wcześniej zarejestrować spółkę LTD. Wyglądało to tak, że zadzwoniłem do niego z prośbą o pomoc, on się zgodził. Poprosił abym przesłał mu mój adres oraz numer dowodu. Wieczorem odesłał mi dokumenty z ichniejszego KRS. Bez żadnego notariusza, bez żadnego podpisu, nawet elektronicznego. Ot 1 telefon i 1 email. Oraz oczywiście opłata za rejestrację oraz wynajem skrytki pocztowej.

W każdym bądź razie minął miesiąc od rejestracji, a ja pierwszy raz zobaczyłem siedzibę mojej spółki, czyli skrytkę numer 119 z tego co pamiętam. Miałem już nawet trochę korespondencji. Większość to były reklamy, ale był też list z ichniejszego urzędu skarbowego. Dostałem od ichniejszego urzędu gratulację z decyzji zostania przedsiębiorcą, życzenia sukcesu itp, oraz jeden formularz do wypełnienia. Dałem Markowi, bo on jest bieglejszy w tych formularzach, a on się bardzo zdziwił. Nie mógł uwierzyć, że w kopercie oprócz formularza nie dali koperty zwrotnej z naklejonym znaczkiem, aby ten formularz im odesłać (SIC!!). On jak rejestrował swoje spółki to taką kopertę zwrotną dostał. Okazało się, że zmieniły się przepisy w międzyczasie, a formularz który dostałem to nie był ten sam, który dostał Marek. Ja dostałem tylko formularz wskazania biura rachunkowego, które mnie będzie obsługiwać. Ale pierwsze zeznanie muszę złożyć dopiero za ponad rok, więc spoko.

Wieczorem tego samego dnia mieliśmy spotkanie klubu networkingowego Polaków z Sheffield i okolic, na którym poznałem Szymona, mojego księgowego. Chłopak w moim wieku, energiczny. Wyjechał do Anglii i robił za minimalną stawkę na dziadoskich robotach. Interesował się podatkami i innymi przepisami. Dobrze znał angielski, zaczął doradzać znajomym i wypełniać za nie jakieś formularze. Potem zaczął za to brać jakieś drobne pieniądze, potem zaczął rozliczać firmy trochę na czarno bo nie miał uprawnień. Ale kiedy ludzie byli z niego zadowoleni miał więcej klientów i pomyślał aby takie uprawnienia zrobić. Niestety to długa droga. Poznał więc Steva, księgowego anglika z którym założyli spółkę. Steve ludzi rozliczał oficjalnie czego Szymon nie mógł robić, a Szymon załatwiał Stevowi klientów, których on z kolei nigdy by nie miał chociażby ze względu na język.

Zaczynam zadawać pytania odnośnie przepisów, podatków i tego jak zorganizujemy naszą współpracę. Okazuje się w mieście wielkości 70-100 tys. mieszkańców w Anglii jest tylko 2 pracowników urzędu skarbowego. Że wszystko załatwia się przez infolinie, a call-center umieszczone jest gdzieś w Indiach. Okazuje się, że aby odliczyć VAT wystarczy zwykły paragon ze sklepu, a aby coś wpisać w koszty wystarczy aby sprzedawca na kartce mi napisał takie coś – Data, długopis, 2 funty. Bez żadnych NIPów, adresów firmowych, numerów rejestracyjnych na fakturze za paliwo. Robi się ciekawiej.

Następnego dnia seminarium, gdzie ludzie opowiadają jak oni rozkręcali biznesu w Anglii. Z ciekawostek był chłopak, który handluje na Amazon i E-Bay. W Anglii jest tak, że firmę musisz zarejestrować dopiero po 3 miesiącach od pierwsze sprzedaży. Do tej pory nikogo nie musisz informować o niczym. Normalnie wystawiasz rachunki, ktoś sobie je w koszty wpisuje itp. Problem był taki, że kolega zaczął tym handlować, ale firmę zarejestrował dopiero po 9 miesiącu. Zastanawiał się czy wpisać prawdę w formularzu rejestrowym. Skwitował to powiedzeniem, aby nie sprowadzać Polski do Anglii i napisał prawdę. Od urzędu dostał po kilku dniach, że co prawda powinni nałożyć na niego 100 funtów kary za spóźnienie, ale odstępują od tego i życzyli sukcesów. Z tego co pamiętam, bo musiałem wyjśc na chwilę z sali, to kolega te 100 funtów przesłał na jakąś organizację charytatywną i odesłał potwierdzenie urzędnicze podziękowania za odstąpienie od karania. W tym momencie przypominam sobie, co mój p.0. naczelnika powiedział żonie i krew mnie zalewa.

Takich historii przez weekend usłyszałem dziesiątki. Długo by opisywać. Wiedziałem, że prowadzenie tam działalności jest prostsze i przyjaźniejsze, ale żeby aż tak.

W niedzielę podjąłem trudną i chyba jedną z ważniejszych decyzji w życiu. Wyprowadzam się z kraju dziadów.

W poniedziałek założyłem w Anglii konto, kupiłem angielską kartę SIM do telefonu i zacząłem układać plan całej operacji, bo przy moich działalnościach nie jest to takie proste.

We wtorek powrót do Polski. Otworzyłem drzwi, włączyłem komputer, zdjąłem buty (zawsze w takiej kolejności 🙂 i włączając boiler myślałem o gorącej kąpieli po tygodniu wojaży. Po 10 minutach ktoś puka, a tu listonosz przynosi wezwanie do urzędu.

Na drugi dzień żona poszła wyjaśnić sprawę z wezwaniem. Okazało się, że chodzi o inną sprawę. Chcieli się dowiedzieć dlaczego nie złożyłem jakiegoś tam załącznika do PITu. Żona wyjaśniła, wzięła z biura rachunkowego brakujące papiery i zaniosła. Ja natomiast miałem wezwanie z zeszłego tygodnia do tej wrednej kobity. W sprawie wezwania napisałem do urzędu skarbowego 3 pisma.


Pierwszy to powiadomienie, że uznaję to wezwanie za nieskuteczne ze względu na niezgodność z art. 159 ordynacji podatkowej. Baboli tam była cała masa.

Drugie pismo to skarga na biurwę, która nie zna przepisów. Prośba o zmianę urzędnika w mojej sprawie na innego w obawie przed rzetelnością postępowania i braku zaufania do jego profesjonalizmu oraz prośba, aby przeprowadzić kontrolę wszystkich wysyłanych przez tę osobę wezwań. Skargę (jak zawsze) zaadresowałem do tej kobity z pouczeniem, że jest ona zobowiązana zanieść ją do swojego przełożonego.

Trzecie pismo to podanie o zwrot kosztów poniesionych tytułem doręczenia pism urzędowych – art. 265 § 1, pkt 5. W skład kosztów zaliczyłem 6,05 zł listu poleconego i 5,20 zł kosztów dojazdu do najbliższej placówki pocztowej według kilometrówki.

Mija kolejny dzień. Przychodzi listonosz … . Okazało się, że zamienili mi grzywnę na prace społeczne, anulowali odsetki,anulowali koszty postępowania sądowego i zamiast 400 zł muszę zapłacić tylko 130 zł. I znowu trzeba wystosować pismo do sądu, z informacją że się opłaciło grzywnę, bo jeszcze zgubią taką informacje i mnie policja zatrzyma do wyjaśnienia. A za co ta kara? Jak robiłem 3 lata temu kolonie dla młodzieży to jechałem w nocy autem i miałem spaloną jedną z żarówek od rejestracji.

Popołudniu jadę do Kielc do Urzędu Celnego, bo muszę jakiś tam numer EORI uzyskać i PDW czy coś tam, aby wysłać rzeczy do Zambii. Na szczęście HellMann to super firma i oprócz darmowego przejazdu załatwią nam też wszystkie papiery celne, ale najpierw muszę uzyskać te numery. Po 45 km widzę urząd celny, parkuję, wchodzę, proszę o formularze które muszę wypełnić. Wypełniam, oddaję, a Pan mi mówi, że nie wniosłem opłaty. Pytam się jakiej opłaty, on mówi, że za upoważnienie trzeba zapłacić 17 zł. No trudno, zapytałem się gdzie mają kasę to wpłacę, oni mówią, że to trzeba jechać do Urzędu Miasta w centrum Kielc (12 km) tam wpłacić i przywieźć im potwierdzenie. Zapytałem się grzecznie czy ich powaliło? Zamurowało ich moje pytanie, więc chyba ich jednak powaliło. No nic proszę o numer konta. Człowiek nie chce mi dać, mówiąc, że jak pojadę do Urzędu Miasta to tam będą wiedzieć na jakie konto wpłacić. A ja im mówię, że nie będę jechał 45 minut w jedną stronę i proszę o numer konta. On się mnie pyta, jak nie w kasie to jak zamierzam wpłacić. Powiedziałem, że mam takie urządzenie, co nazywa się komputer, który jak podłączy się do takiego pudełka zwanego telefonem to będę miał dostęp do takiego internetu … .

Człowiek nadal nie bardzo chce dać numer konta, żona prosi o rozmowę z przełożonym i jak to powiedziała to numer konta mieliśmy w 30 sekund. Włączam komputer, robię przelew, pobieram na pendriva potwierdzenie. Wychodzimy przed urząd, patrzymy hurtownia jakaś. Idziemy na hurtownie i prosimy tam Panią o wydrukowanie jednej strony. Pani się zgadza. Wracamy do urzędu … . Numer załatwiony.

Kolejny dzień się rozpoczyna. Włączam komputer i piszę 3 zdania podziękowania dla kobiety co wydrukowała mi tę kartkę i wysyłam te podziękowania na adres hurtowni. Niech jej szef wie, że ma super dziewczynę w zespole. Janek Fijor kiedyś tak napisał do KLM, że jedna ze stuardess była bardzo mu pomocna i po kilku miesiącach dostał list, z podziękowaniami i że dali jej 200 euro premii. O tego czasu jak mi ktoś pomoże to też czasami wyślę mile słowo.

Jak tylko skończyłem pisać list, przyszedł listonosz. Przyniósł 2 listy z urzędu skarbowego. Pierwszy to informacja od naczelnika urzędu skarbowego, że skarga została przekazana wyżej do Kielc. Na co mi to wiedzieć? Nie mam zielonego pojęcia.

Drugi list to było wezwanie do stawienia się w urzędzie skarbowym odnośnie złożonej deklaracji. Okazało się, że w jednym polu nie było nic wypełnione, a powinno być wpisane 0 czyli zero. Taka ważna sprawa (SIC!), a godzinę zajmuje wyjście do urzędu.

Dwa dni później otrzymuję ponownie wezwanie do urzędu. Gdyż przez przypadek te 3 pisma które wysłałem nie były przeze mnie podpisane. Tylko było nadrukowane imię i nazwisko. Dostałem więc wezwanie, abym przyjechał i podpisał się na podaniu o zwrot kosztów. Dziwne, bo skarga przeszłą bez podpisu, a zwrot kasy nie. O taką pierdołę nie będę szedł. Wydrukowałem właśnie jeszcze raz to podanie podpisałem i zastanawiam się czy nie napisać kolejnego podania o zwrot kosztów wysłania do nich właściwego podania. Wszak ustawa mówi, że za wezwania należą się zwroty kosztów, nie precyzuje że nie podlegają pod to takie wezwania w sumie z mojej winy, bo to nie ja się podpisałem.

W sumie mam jeszcze 2 możliwe skargi do napisania. Pierwszy na p.o. naczelnika, który przyjął niepodpisaną przeze mnie skargę, a ustawa z tego co wiem, mówi, że jak coś przyjdzie niepodpisane to trzeba wezwać do podpisania. A druga skarga to niech zostanie dla mnie, a nóż przeczyta to zła osoba i poprawi swoje zachowanie i stracę karty :).

I tak minęły moje ostatnie dwa dni. Aczkolwiek to nie wszystkie sprawy urzędowe, czyli zbędne, którymi się zajmowałem. Było tych listów kilka więcej, ale w poście nie chodzi o dokładne relacjonowanie co ja tam gdzie wysyłam, ale o ukazanie pewnej codzienności prowadzenia większych biznesów w tym kraju jeżeli chce się te biznesy prowadzić zgodnie z prawem. I na co to komu. Może kiedy człowiek był młodszy to się mu chciało.

12 listopada w Sheffield zdecydowałem się wyprowadzić z kraju dziadów. Nie tylko gospodarczo, ale również fizycznie. Wyprowadzam wszystkie działalności gospodarcze. Wszystkie mogę prowadzić przez internet. To co jest znane jako ASBIRO oraz inne mniej znane rzeczy. Teraz nie ma tego dużo, kiedyś było naście razy więcej. Ale zawsze jakieś 1,5 miliona zł rocznie znika z obrotu w Polsce. Dochodowego nie płaciłem, ale VATu i CIT-u te kilka tysięcy było miesięcznie, a jak pomyśleć o akcyzie jaką wlałem do samochodu…

Oczywiście cała Uczelnia ASBIRO będzie funkcjonować w Polsce tak jak funkcjonowała, może ja będę tylko na 60% zajęć, a nie na 95%.

Mogę już powiedzieć, że razem z Markiem zamierzamy stworzyć Uczelnię ASBIRO w Anglii. Zarówno MBA jak i licencjat jak i Kurs Podstawowy. Zajęcia będą po Angielsku i nie tylko dla Polaków. Ruszają od października 2013. Niebawem dalsze informacje.

W maju/czerwcu w ramach powiedzmy inauguracji organizuję dla Polaków wyjazd na kilka dni do Anglii. Będzie kilka dni zajęć, spotkań, networkingów z Polakami, którzy tam prowadzą firmy, z księgowymi, będziemy cały czas mówić jak prowadzić z Polski spółkę Angielską na terytorium Polski. Będzie to interesować głównie internetowych przedsiębiorców. Może jak się dużo ludzi zgłosi to wyczarterujemy samolot. Pójdzie w świat ładny PR 🙂 Wymyśliłem nawet hasło – Kraj dziadów zostaw dziadom.

To co mnie boli to, to że konsekwencją tej decyzji jest zamknięcie od nowego roku szkolnego projektu Alternatywnych Lekcji Przedsiębiorczości www.kcbe.pl. Może nie do końca zamknięcie, ale znaczne zredukowanie.

Tyle na dzisiaj. Pozdrawia

I gdy napisałem te słowa zadzwonił do mnie jeden z wykładowców. Jego babcia ma 87 lat. Dostała z prokuratury wezwanie do osobistego stawienia się pod karą grzywny, aresztu jak się nie stawi. Takie standardowe, ale w starszych ludziach budzi strach! Kobieta się poważnie przestraszyła. Ze 120 km jechania. Chodzi o jakieś wydarzenia, które bada IPN, jakieś morderstwa z lat 40-45, gdzie to właśnie jej rodzina była ofiarą. Dostała od Ukraińców ostro po dupie, a teraz na starość dostaje pod dupie od polaków, którzy chcą wyjaśnić co się stało. Pamiętajcie. Kraj dziadów zostawcie dziadom.

113 komentarzy

  1. Rafał

    Podziwiam Cię za Twój upór i dawanie urzędasom lekcji 😉

  2. Wojtek S.

    Kiedyś takie artykuły czytałem z lekkim przygnębieniem, może smutkiem że „firmy opuszczają nasz kraj”. Do momentu kiedy sam przeniosłem działalność do Anglii. Przez 9 lat prowadzenia tam działalności (ale nie na taką skalę, jak Twoja, Kamil) miałem jedną kontrolę z brytyjskiego urzędu skarbowego. Urzędnik zadzwonił (!) do mnie aby upewnić się czy moje przychody (4500 funtów) jakie zgłosiłem, to poprawna liczba, bo wydało mu się to trochę za mało. Ale ponieważ dopiero zaczynałem działalność, to uspokoiłem że wszystko jest w porządku i obecny rok jest już bardziej dochodowy.
    W dzisiejszych czasach coraz więcej firm będzie uciekać za granicę, co przecież jest najzupełniej legalne. Najbardziej mnie zastanawia, że politycy mają to zupełnie w dupie. No ale rząd się wyżywi, jak mówił klasyk.

  3. Łukasz G

    Dziękuję ślicznie za artykuł 😉 już mnie coś brało bo od 2 tyg ani audycji Pana ani Pana Fijora.

  4. Łukasz G

    Właściciel sklepu od kłódki straci więcej niż 1 gr za kartkę, straci również swój czas na wystawienie faktury, a i być może będzie musiał zapłacić księgowej x zł od zaksięgowania (zależnie jak się z nią rozlicza), więc ostatecznie może wyjść na minusie na sprzedaniu Ci tej kłódki.

  5. Jacek

    No właśnie. Z tą kłódką to zachowałeś się, bez urazy, ale dość brzydko. Sprzedawca chciał żeby rząd nie wzbogacił się o ten 1zł z podatku a Ty koniecznie chcesz żeby jednak te pieniądze dostał. I jeszcze dodatkowo grożenie donosicielstwem. Na miejscu sprzedawcy od razu podniósłbym cenę do 4zł i wtedy wystawił fakturę albo odmówił sprzedaży.

  6. Ireneusz Sz

    Widze, że masz Kamil dokładnie takie same przemyślenia jak Ja. Prowadzę firmę od 1996 roku i właśnie na wiosnę szykuję przenosiny na Wyspy. Londyn czeka. Pomału przygotowuje grunt, mieszkanie, siedzibę w wirtualnym biurze w Londynie. Dodatkowo po tym jak w zeszłym miesiącu mojego ojca tracacego przytomnośc, wymiotującego, z obrzękiem mózgu, nie wiedzącego jak sie nazywa, nie poznającego rodziny i twierdzącego że ma 47 lat (ma 69) trzymano 10 godzin na izbie przyjęć wiem jedno NIE CHCE MIESZKAĆ W TYM KRAJU.

  7. Michał

    Kamil ja też chętnie założę spółkę i przeprowadzę się do UK tutaj mam głęboką depresje i stres, że urzędnik zapuka do mych drzwi. Aktualnie zawiesiłem działalność nie będę co miesiąc płacił takich kosmicznych ZUSów. Jestem też zainteresowany spotkaniem przedsiębiorców w UK.

    Daj znać kiedy będzie wyjazd.

  8. Dariusz Malacha

    Kamil, ja sie tylko dziwie, ze ci sie chce te potyczki z tymi urzedasami prowadzic. Ale cieszymy sie, ze po pobycie u nas zobaczyles, jak w normalnym kraju mozna robic biznes :). Do zobaczenia w samolocie…. 😉

  9. Grzesiek

    Kamil, powodzenia i trzymam kciuki. Nie zapomnij tylko, jak już sie ewakuujesz, pożegnać się z urzędnikami :>

  10. Wojtek S.

    A może szkolenie w Polsce, jak przenieść firmę do Anglii, mieszkając nadal w kraju? Dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili…

  11. Prawdziwy Polak

    „(…)a teraz na starość dostaje pod dupie od polaków, którzy chcą wyjaśnić co się stało.”

    Problem jest taki, że to nie polacy rządzą we własnym kraju…

  12. k.

    Kamilu, mam wrażenie, że trochę przesadzasz, choć może to taki chwyt blogowy;).
    Od 7 lat prowadzę firmę, najpierw działalność jednoosobową, teraz sp. z o.o. i z urzędasami miałem do czynienia tak naprawdę trzy razy: przy zakładaniu jednej i drugiej firmy i raz, kiedy baby z fiskusa pomyliły adres i wpakowały mi się do biura.
    Wszystkie moje sprawy z „państwem” załatwia moje biuro rachunkowe. Co prawda płacę im nieco więcej niż „stawki rynkowe”, ale opłaca się: nie muszę jeździć po urzędach, nie muszę się denerwować pierdołami i cały czas poświęcam rozwojowi firmy. Wiem, że teraz już za późno, ale powinieneś był znaleźć sobie kogoś zaufanego – tylko wówczas ten wpis byłby krótszy o 60%;).
    Tym niemniej za rok sam również się wynoszę, ale w innym kierunku – do Azji.

    A druga sprawa, z tą kłódką. Poważnie dla 1zł warto tracić 10 minut? Gdzie jest zatem granica, czy gdyby kosztowała ona 1zł brutto też byś prosił o fakturę? A przy cenie 10gr?

  13. Paweł

    Z tą kłódką, to nie kwestia tego, że to tylko 3 zł, ale tego, czy firma Kamila lepiej zagospodaruje pieniądze z podatku od urzędników, którzy je finalnie przejedzą.

    Wyobraźcie sobie milion takich transakcji na rynku i milion więcej w kieszeniach ludzi. Myślę, że Ci na każdy sposób lepiej je zagospodarują.

    Inną sprawą jest skomplikowanie wynikające z wystawiania faktur i powołując się tutaj na przykład angielski, aby wrzucić coś w koszty, wystarczyłby zwykły paragon (…).

  14. Kamil Cebulski

    @Jacek
    Mylisz się. Człowiek nabił paragon. To dość spory sklep. Wystarczyło aby wpisał dane do komputera i kliknął drukuj. Góra minuta roboty. 60 zł za godzinę to całkiem przyzwoita stawka, a przy następnych zakupach dane by już miał.

  15. Kamil Cebulski

    @Dariusz Malacha
    Darku tu nie ma się co dziwić. Bo chcieć to mi się nie chce. Tak jak napisałem, kiedyś może bardziej mi sięchciało, ale człowiek dorośleje i priorytety się zmieniają.

  16. Kamil Cebulski

    @Wojtek S.
    Ale dokładnie na ten temat chce zrobić to spotkanie tylko, że spotkanie będzie w Anglii. Po prostu nie da się inaczej zrobić. Trzeba poczuć klimat spotkać się z właścicielami wirtualnego biura, firmami na miejscu, wypić browara, pobrać wizytówki od ludzi, aby potem się ich pytać itp. A dojazd do Anglii to 300-400 zł, nie oszukujemy się, to grosze.

  17. Jacek

    Jak nabił paragon to przyznaję Ci rację. Zrozumiałem, że chciał sprzedać bez VATu i to mnie zaskoczyło.

  18. Grzegorz Godlewski

    To ja jestem lepszy bo w zeszłym tygodniu rejestrowałem i nie chcieli dowodu. W sumie to mógłbym na Kaczyńskiego zarejestrować :). No chyba że coś jeszcze będę uzupełniał, albo to do konta było potrzebne (a tego jeszcze nie potrafię założyć).
    Dziwne uczucie, niby ta firma jest, a jeszcze nie czuję żebym prowadził – kontakt z urzędem to tylko jakiś mail z numerem.
    Do zobaczenia w UK :).

  19. Kamil Cebulski

    @k.
    Ano widzisz. Niby fajnie, ale przedstawić się nie chcesz 🙂 Widzisz ty prowadzisz jedną firmę, a ja w sumie już kilkanaście. Oczywiście, że można nie czepiać się zwrotów 10 zł, przecież sam wiesz że to nie o to chodzi. Można wykupić dowolną usługę, tylko jak się wtedy chce wyjść z przedszkola i nauczyć się czegokolwiek?

  20. Szymon Niestryjewski

    Kamil , z przyjemnosci sie czyta twojego bloga, milo latwo i przyjemnie, i tak powinno wygladac Zycie.
    Gratulacje i podzekowania za wszystko co robisz i jak pomagasz innym bo to jest milo pomagac.
    Mysle ze pomysl ze szkolo na wyspach bardzo ale to bardzo udany. Bo my mozemy sie uczyc od anglikow jak sie robi prawdizwe pienadze, bez zawsci i z przyjemnoscia. Niestety ale to niestety pisze dlatego ze wielu „bisnesmenuf” tylch polskich nadal stosuje taktyke z Polski rodem. Mam nadzieje ze dzieki cywilizowaniu tego rynku i dzieki tobie nie bede musial spotykac takich osob na swojej drodze.
    Wiec serdecznie zapraszam na wyspy chociazby na ladna pogode .
    Pozdrawiam

  21. Piotr Motyl

    Kamilu, jak wspomnisz naszą ostatnią rozmowę, odnośnie mojego pomysłu na biznes w Polsce, siedzibę firmy w Londynie a Ja w Bangkoku (lub gdzieś w Tajlandii), to teraz zrozumiesz moją motywację do zmiany „centrum interesów życiowych” i miejsca płacenia podatków.

    Od ponad roku, jak przeszedłem zarządzanie procesami i ich delegowanie a zrezygnowałem ze struktury hierarchicznej, wyobraź sobie , że pewne problemy (czytaj wezwaniami,kontrolami i innymi debilnymi pomysłami naszej biurokracji) już nie występują i jest to tańsze i bardziej skalowalne rozwiązanie. Oczywiście, tu tez są inne rodzaje problemów, najczęściej drobne z komunikacją. Jednak za cholerę nie wrócę do poprzedniego modelu biznesu:)

    Zawsze mi się marzyło by kupić bilet w jedną stronę na drugi koniec świata:)
    Biznes ma mi pomoc finansować moje marzenia, a efektem ubocznym jest to, że mogę się podzielić moim sposobem na realizacje ich realizacji, przy okazji może się okazać, że ktoś znajdzie swoją inspirację na realizacje swoich 🙂

    Info dla tych, którzy są przeciwni takim rozwiązaniom, to tu nie chodzi o przeniesienie firmy za granicę i nie płacenie podatków, a o przeorganizowanie procesów w firmie, by samemu nie być ograniczonym do określonej lokalizacji i bezsilnym co do „debilstwa” naszych urzędników.

    Moim celem na przykład było, to by mieć czas na to co jest dla mnie ważne, dla mojej rodziny ,kobiety,dzieci.
    A nie marnować czas ja jakieś odpisywanie na kwitki , wezwanie, ciągłe kontrole i inne duperele.

    Kto był na moim ostatnim wystąpieniu w ASBIRO, to pamięta jak opowiadałem o swoim zmarnowanym czasie w walce z naszym systemem i do czego mnie to zmusiło, jak ktoś nie był to poniżej zostawiam linka poniżej.

    http://www.piotrmotyl.pl/kryzysy-porazki-sukcesy/

    Ps, Kamilu , jak już trochę podziałam i sprawdzę jak się robi biznes w Tajlandii , dam znać:)

  22. Tomasz Kancelarczyk

    A ja troche inaczej. Ostatnie miesiace bardzo mnie przybily i nie moglem zajmowac sie firmą ( w Anglli). Postanowilem ze z powodu kosztów ( a w Londynie jest to 1500 funtow rocznie) zamykam firme LTD i wracam do sole trader. Od ksiegowej uslyszalem, ze bedzie potrzebny czek na 10 funtów wystawiony do Companies House. Pewnie za jakis czas wroce do Ltd, ale na razie potrzebuje chwile na odpoczynek…

  23. Krzysiek

    Kamil, od kilku lat jak czytam Twoje wpisy zastanawiałem
    się dlaczego taki obrotny, energiczny gość jak Ty robi to
    wszystko tylko i wyłącznie w Polandzie? Tłumaczyłem, to
    sobie, że pewnie to jakieś poczucie misji czy pewnego
    rodzaju (od dawna nie na moją cierpliwość) patriotyzm.

    U mnie od zawsze było z tym na opak i nie czułem
    jakichś specjalnych więzi, będąc trochę to tu to tam:
    kraj/ swoją ziemię się kocha, a całe to państwo/
    państwowość razem z całym inwentarzem (dziadami)
    można zostawić samym sobie, niech się buja.
    Jak ojczyzna będzie w potrzebie, wrócę. Chwilowo
    z tego co mówi Vincent świetnie sobie radzi (rząd się
    wyżywi – dobre), więc poradzi sobie także bez Ciebie 🙂

    O UK i ich kilku miesięcznym okresie próbnym, czy
    inny kosmos w postaci samo-opodatkowanie się, od
    dawna wiadomo, że dziwny to kraj
    -> władza wieży w to, że ludzie chcą być
    uczciwi tylko trzeba im w tym nie przeszkadzać.

    http://www.doingbusiness.org/rankings
    7 (UK) miejsce vs. 55 (PL) na 185.

    Co tam prowadzenie firmy w PL, zbudowanie domu to jest
    dopiero wieloletni bój o kolejne pozwolenia w trakcie i po
    fakcie (np. z zasadzonym przez Ciebie, na Twojej ziemi
    drzewem). PL w tym rankingu – 3 kolumna – ma miejsce
    161 na 185 i jest tu w gronie państw tj. Papua, Niger,
    Ghana, Bośnia i Afganistan.
    ——-

    Widać już jesteś na to wszystko za „stary”
    –> dojrzewasz/ dojrzałeś :))

    PS. Opieka zdrowotna jak wszędzie na kolana nie powala,
    ale przynajmniej nie zabiera ostatniej nadziei ludziom
    odmawiając im refundacji leków (choroby nieuleczalne,
    ale wydłużają życie i poprawiają jego jakość) np. na SM,
    HCV i kilku innych (często rzadkich) na które w Polsce NFZ
    (MZ nie wpisuje je przez lata na listę leków refundowanych)
    nie ma pieniędzy nawet jak orzeczenie EU karze im leczyć
    co ma miejsce w Skandynawii, Francji, Holandii, Belgii czy Uk.

  24. slima

    Co to znaczy „w każdym bądź razie”?

  25. Ali

    Witam Pani Kamilu

    Chciałbym się dowiedzieć kiedy będzie organizował Pan to spotkanie i w jakim mieście ? Jeśli Londyn, to proponuję utworzenie jakichś wskazówek dojazdu.
    Chętnie wybiorę się na spotkanie, o którym Pan pisze, lecz Londynu nie znam – nigdy nie byłem.

    Proszę o informację o dacie i miejscu.

    Pozdrawiam

  26. Łukasz

    Ja za to miałem przeboje nie ze Skarbówką (tfu, tfu, odpukać), ale z Sanepidem.
    Wzywali mnie bym poprawił coś w opisach aukcji… Zamiast ścignąć producenta, by poprawił opisy u siebie na stronie, to mieli za zadanie wzywać wszystkich internetowych sprzedawców. Zamiast po prostu wysłać listem informację o jakichś niedozwolonych zapisach i powiedzmy miesiąc na poprawienie tego.
    W samym Sanepidzie było nawet spoko, ale w sumie okazało się, że to było marnowanie czasu. Zarówno dla mnie jak i dla pań w Sanepidzie…

  27. Tomek

    Facet, masz pretensje do US, ale Twoje problemy wynikają braku organizacji, rozliczasz sie po terminie, nie podpisujesz dokumentów, nie placisz mandatow itd. Sktukiem czego tracisz swoj czas i urzednika, pretensje mozesz miec do siebie. Marzy ci sie anglia? W polsce to nie przejdzie, za duzo tu kombinatorów i cwaniaków.

  28. Kamil Cebulski

    @Tomek
    Również jestem zdania, że ganianie ludzi 12 po wpłatę 17 zł to efekt mojego niezorganizowania, tak samo grożenie 87 letniej ofierze mordów na ukaranie więzieniem za nie stawienie się w prokuraturze. Przyznaje się bez bicia i obiecuje poprawę. A tak na poważnie ja nie narzekałem na tracenie czasu, jak ktoś jest hamem to rzeczywiście czepiam się każdego szczegóły i stosuje względem urzędników strajk włoski, też po to, aby mieć o czym pisać i również z satysfakcji. Chodzi mi tylko o podejście i durne procedury. Tak czy siak masz rację to nie miejsce dla mnie i dla 2 milionów innych też 🙂

  29. Kamil Cebulski

    @slima
    Slim to genialnie podsumowałeś, chociaż nieświadomie. Żeby mi jeszcze urzędniki z jakiejś rady języka narzucali jak mam mówić czy pisać. Niedługo i za to będą mandaty wystawiać. I to jest właśnie cała ta mentalność, która stworzyła takie procedury i urzędy jakie mamy.

  30. t3x

    „Jak sąd się zgodzi to dokonując takiej zamiany sąd musi anulować odsetki i koszty sądowe. Wtedy się zapłaci samą grzywnę i potem sąd musi anulować prace społeczne. Przerabiałem to już z 10 razy, będąc systematycznie karany za uchylanie się od płacenia podatków czy mandaty.”

    Po przeczytaniu tego pierwszego paragrafu odechciewa się czytać całej reszty i ja na przykład na nim zakończyłem czytanie. Typowa polaczkowatość – kombinowanie byle tylko nie zapłacić za swoje wykroczenia i potem wielkie zdziwienie że drogi w opłakanym stanie, że brak pieniędzy na edukacje, że służba zdrowia nie działa tak jak powinna.

    Gratuluje Panu pomysłowości!

  31. frk

    Jesteś gorszy niż US, z tą FV na kłódkę za 3zł pokazałeś klasę. U mnie dostałbyś WZ, a FV wysłałbym pocztą na koniec miesiąca. Zapłaciłeś chociaż za wydrukowanie tego potwierdzenia?

  32. openinvestment.blogspot.com

    @Kamil
    To, co Ci nie pozwala rozwinąć skrzydeł w tym kraju to państwo. W państwie polskim są dziady i to państwo zostawiasz dziadom. Kraj z kolei zamieszkują różni ludzi, w tym Twoi bliscy, miliony innych przedsiębiorców i inni, a nie dziady ogólnie. Zatem poprawniej byłoby powiedzieć „państwo dziadów zostawcie dziadom” lub „dziadowskie państwo zostawcie dziadom”.

    Niestety, zgadzam z się z Twoją diagnozą, że urzędniczy ucisk, bzdury prawne w państwie polskim są nie do zniesienia. Czytałem kilka lat temu książkę, w której pokazane jest spojrzenie Anglika na państwo polskie w latach 90. Przyjechał wtedy do Polski i np. próbował zarejestrować samochód z pomocą 2 innych osób (bo oddzielna kolejka do kasy i innych okienek) itp. Jakże był zdziwiony jak się sprawy w urzędach załatwia. Niestety, temat nadal aktualny.

  33. Kris

    Za takie wezwanie do osoby w podeszłym wieku i straszenie więzieniem itd. to ten co to wystawił powinien dostać jakąś dyscyplinarkę albo po pensji to by się jeden matoł z drugim nauczył pisać kulturalnie do ludzi pisma urzędowe.

  34. Nikosis

    Zapisz mnie jako pierwszego na ten wyjazd do Anglii w maju/czerwcu. 😉 Mogę już przelać pieniądze jak będzie trzeba, bo widząc to wszystko czuję wręcz desperację, żeby jak najszybciej opuścić ten kraj. A oferuję usługi internetowe.

  35. Piotr Sitkowski

    Bardzo dobry tekst i trafiłem na niego w momencie, gdy akurat z tych samych powodów, od kilku dni zaczynam planować wyjazd do Anglii lub Irlandii zabierając ze sobą swoją rodzinę. Też mam dosyć życia w kraju dziadów, w którym nie ma żadnych perspektyw na życie! Co z tego, że pracuję w IT, jak żona od półtora roku, mimo wielu starań nie może znaleźć żadnej pracy?
    Dość tego, tu się nic nie zmieni, chyba że na gorsze!

  36. Ronnie Barrett

    @Kamil

    Czy twoje przenosiny oznaczają zamknięcie inkubatora ASBIRO?

    http://www.asbiro.pl/inkubator/

    Chcesz robić oddział w PL (który płaci podatki w PL + podwójną księgowość do tego), czy może chcesz realizować ASBIRO jako „niematerialne usługi uszkoleniowe”, jak to opisuje Paweł Kurnik?

    http://www.pawelkurnik.pl/rejestracja

  37. Kamil M.

    Przydałyby się wcześniejsze informacje na blogu o spółkach Ltd – niech służy dla jak największej grupy.

  38. Kamil Cebulski

    @t3x
    Czyli Jak Państwo czepia się zgodnych prawem pierdół to jest dobrze, a jak obywatel czepia się zgodnych z prawem pierdół to źle? Możesz to szerzej wytłumaczyć?

  39. Kamil Cebulski

    @frk
    Gdybyś tak postąpił to nie tylko bym już więcej u Ciebie nic nie kupił, to jeszcze powiedziałbym znajomym, a na blogu napisał który to sklep. Rynek by osądził kogo podejście byłoby właściwsze. A wracając do meritum to robiąc tak postąpił byś niezgodnie z prawem, gdyż na wystawienie fv masz 7 dni od jej zarządzania przez kupującego.

  40. Kamil Cebulski

    @Ronnie Barrett
    Model jaki przyjmę opiszę jak już będzie z rok funkcjonował, jeszcze nie znam wszystkich odpowiedzi. Natomiast odnośnie inkubatora to zostaje na starych zasadach, nie mam na niego wpływu, jestem mniejszościowym udziałowcem.

  41. Wiktor Kuśmierczyk

    Witam,

    ja w zasadzie nie miałem nigdy problemu z polskimi urzędami, zazwyczaj jestem bardzo pozytywnie nastawionym człowiekiem a uśmiech i postawa „prosząca” pomagały mi rozwiązywać wszelakie problemy tego typu. Jednak teraz mam chorobę przeciążeniową kręgosłupa i nie mogę siedzieć… no i tu pojawia się problem, bo ZUS twierdzi, że mogę nawet w tej pozycji pracować!!! Zawód wyuczony i wykonywany to informatyk…

    Jak sobie wyobrażę, że oni mi każą z takim schorzeniem teraz pracować (kolejne 36 lat!), to za kilka lat ten kręgosłup się już doszczętnie rozsypie i wtedy co najwyżej dostanę jakąś marną rencinę – totalny wyzysk – nawet nie dają szansy na normalną regenerację!!! Dlatego sam już sobie wymyśliłem sposób na to – teraz potrzebuję jedynie założyć działalność i pracować na tyle na ile zdrowie pozwoli skupiając się na procesie rehablitiacji.

    Bardzo chętnie bym się stąd wyniósł, ale na obecnym etapie to nie za bardzo mogę podróżować… gdziekolwiek – stąd moje pytanie, czy istnieje możliwość założenia tam działalności bez fizycznej obecności. Nie chodzi już nawet o pojedynczą wycieczkę, bo jest ona możliwa – chodzi o uruchomienie działalności w okresie najbliższych tygodni wręcz…

  42. Jan

    @Kamil
    Fajny tekst , też jestem lekko wkurzony polskimi realiami prowadzenia DG
    Czy mógłbyś kogoś polecić kto pomaga w założeniu takiej firmy oraz księgowość ?
    Podobno aby prowadzić taką firme UK trzeba przebywać min 180 dni w UK

  43. frk

    @Kamil Cebulski i bardzo dobrze, nie szukam klientów którzy straszą paragrafami za złotówę, a sami w tym czasie unikają płacenia podatków i mandatów stosując jakieś sztuczki. Frajerstwo w czystej postaci. Sorry Winnetou.

  44. Kamil Cebulski

    @frk
    Czyli, że walczysz o szanowanie prawa łamiąc to prawo?

  45. Ekonom

    Łukasz G said: Właściciel sklepu od kłódki straci więcej niż 1 gr za kartkę, straci również swój czas na wystawienie faktury, a i …

    Trudno się z tym nie zgodzić, a ponadto, gdybym był wścibski i przekorny to zapytałbym tytułem czego chciałby Pan odliczyć VAT PIT od kłódki? Nie wygląda mi to na koszt uzyskania ani wydatek związany z działalnością statutową fundacji etc. etc.

  46. Kamil Cebulski

    @Ekonom
    Panów na wojnie wybili komuniście, tak mi babcia mówiła 🙂 Kami wystarczy. Oto definicja według ustawy, Kosztami uzyskania przychodów są więc koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów, zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów. Zgodnie z tą definicją wliczam ją w koszty tytułem zabezpieczenia przychodów.

  47. Kamil Cebulski

    Aha. I do kosztu wystawienia faktury nie można wliczyć czasu jaki trzeba poświęcić na wystawienie faktury. Pensja pracownika jest kosztem stałym i trzeba mu płacić nawet jak ogląda TV, to że pracownik wystawi jedną fakturę dziennie nie znaczy, że pracodawca będzie musiał więcej zapłacić pracownikowi.

  48. Jan Lewandowski

    Ma Pan wiele racji. Pracowałem w US na stanowisku nieurzędniczym, ale widziałem rzeczywistość z drugiej strony. W US-ach pracują zwyczajni ludzie, którzy realizują zadania zgodnie z przepisami i tendencjami narzucanymi przez przełożonych. Petentami też są tzw. zwyczajni ludzie którzy traktują US jak wroga i kłamią, udają, płaczą, konfabulują, zarzucają, awanturują się itd. czyli robią to wszystko co znamy z życia publicznego i domowego. Gdyby Pan tu popracował to też by Pan wolał pracować w angielskim US. Problemem jest kultura. I edukacja. Pozdrawiam.

  49. Piotr Maruszak

    Jakie kursy planujecie otworzyć od września. Czy będzie to również MBA bo ja chętnie się zapiszę już nawet dzisiaj.
    A jak będziesz chciał kupić dom w Anglii to daj znać to powiem Ci jak to robić dużo taniej, a jak się uprzesz to nawet nie musisz brać kredytu :).

  50. SWid

    Ha, ha, no to Kamil też nie wytrzymał… Koniec świata 🙂 A przyznam się, że się zastanawiałem niraz obserwując Twoją działalność kiedy w końcu będziesz miał dość. I oto stało się. Albion welcome to !
    Stanley z Londyu

  51. Manfred

    Żeby w moim przypadku było takie proste przeniesienie biznesu na wyspy… działalność internetowa to bardzo mobilny biznes ale handel materiałami budowlanymi już niestety nie. Po prostu moja branża skazuje mnie na kraj dziadów jeśli chcę na miejscu sprzedawać.

  52. konradk

    świetny wpis, ale na offtopie coś dorzuce: kupując kłódkę straciłeś nie tylko złotówkę z podatku ale całą kwotę, bo taka kłódka była ci kompletnie niepotrzebna. stwarza tylko złudzenie bezpieczeństwa, a prcowniy lotnisk się tylko z nich śmieją. zobacz film:

    http://www.youtube.com/watch?v=G5mvvZl6pLI&t=0m24s

  53. Maciek

    Wiktor Kuśmierczyk,

    „… czy istnieje możliwość założenia tam działalności bez fizycznej obecności. Nie chodzi już nawet o pojedynczą wycieczkę, bo jest ona możliwa – chodzi o uruchomienie działalności w okresie najbliższych tygodni wręcz…”

    Zmień myślenie, bo tam się inaczej myśli, działa, żyje. Jeżeli wspomniałeś o informatyce (usługi), to nie musisz być na Vacie. Jeżeli nikogo nie zatrudniasz, to najpierw świadczysz usługi, a firmę rejestrujesz później. Tak można, wielu nowych usługodawców tak robi, to jest zgodne z prawem normalne.

    Firmę zakładasz przez internet. Potrzebujesz adresu fizycznego lub skrytki pocztowej – do przesyłania korespondencji z urzędów. Musisz się stawić osobiście wyłącznie do rejestracji ubezpieczenia publicznego (National Insurance). Ubezpieczenia mają różne poziomy, m.in. w zależności od dochodów. Ale zawsze jest to wielokrotnie taniej, niż w Polsce. Więcej znajdziesz na oficjalnej stronie…

  54. Mariusz Liszcz

    Kraj dziadów zostaw dziadom.Jeżeli macie jeszcze trochę oleju w głowie to właśnie tak zróbcie.Instynkt samozachowawczy niech wam to podpowie. W 1982 w stanie wojennym musiałem odejść z zakładu państwowego. Otworzyłem firmę.Jak to w komunie.Kombinowane materiały/kupowane od złodziei/,opony do samochodu z przydziału Izby raz na cztery lata.Całoroczne z Niemiec z 80% zużyciem ,pogłębiane żyletką na balkonie. I wiele rożnych paranoi. Po siedmiu latach zapomniałem posługiwać się zegarkiem.Dwa zawały by-passy.Renta 460zł.Lekarstwa 560zł miesięcznie.Bida z nędzą.Oczywiście pomimo choroby nie zamierzałem się poddać. Wynająłem trzy sklepy /150m2,190m2i 270m2 od WAM z przeznaczeniem na sklepy całodobowe spożywcze ze sprzedażą alkoholi.Te wszystkie zgody sanepidu,koncesje na alkohol to dopiero horror,ale przebrnąłem.Zatrudniłem prawie 100osób.Biuro rachunkowe za 4,5tys.miesięcznie.Czynsze za lokale to 45tys.zł miesięcznie.Interes jednak nawet nieźle poszedł.Tak przez 1,5 roku.W drugim roku prawie5ml.obrotu. Było super.Jednak przy marży15-17% to nie były to wielkie kokosy ,ale było całkiem nieźle.P.Dyrektor WAM zwietrzyła interes i złożyła mi propozycję nie do odrzucenia .To jednak było ponad moje siły.W efekcie wydała mi zakaz sprzedaży alkoholi w sklepach.Zwyczajnie obcięła kurze łeb. Wytrzymałem jeszcze pół roku i interes musiałem zamknąć.Straty ok.2ml.Oczywiście podałem WAM z powództwa cywilnego do sądu.Miałem wszystkie umowy sporządzone notarialnie.Umowy bezwarunkowe.Sprawa toczyła od razu w sądzie okręgowym.Uwaliłem.W orzeczeniu Sądu Najwyższego stwierdzono ,że w końcu sam opuściłem te sklepy,a przyczyny nie są ważne, bo umowa dopuszczała wymówienie trzymiesięczne.Złożyłem o kasację.To nieważne ,że wyremontowałem te zabytki komunizmu z wytartym lastrico,bez sprawnych instalacji drzwi i okien. Tak szybko się nie poddam .Droga do między narodowego trybunału jest teraz dla nas otwarta i z niej nie omieszkam skorzystać.To już osiem lat sprawa sie toczy.W 2005r wszystko co było na wyposażeniu firmy musiałem prawie za bezcen sprzedać.Szczególnie żywność.Wyprzedawałem za 15 % wartości.Oczywiście za pomocą kas fiskalnych.I protokołów przeceny.Uważałem sprawę za zakończoną.Ponieważ dzieci miałem już dorosłe postanowiłem olać dalsze zmaganie się z biznesem.Trochę gotówki miałem i nie zamierzałem jej dalej marnować w tym kraju na dalszą działalność gospodarczą.W 2009r. wizytując bankomat w określonym celu ,stwierdziłem brak środków na koncie./600tys./.W banku poinformowano mnie,że zajęcie tej sumy nastąpiło w wyniku Decyzji Naczelnika US przez komornika skarbowego.Po wizycie w US Warszawa Praga dowiedziałem się,że Naczelnik wydał Decyzję w 2006r. naliczającą prawidłowo należny podatek vat. Razem z odsetkami 870 tys. zł.Oczywiście starałem się dotrzeć do historii wydania tej Decyzji ponieważ nigdy jej nie otrzymałem a co zatem nie mogłem się od niej odwołać .Po wielu interwencjach również z odwołaniem do Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie ,otrzymałem informacje ,że decyzja została skutecznie doręczona mojej byłej księgowej-do biura rachunkowego.Jak się okazało na zwrotce stempel biura rachunkowego ,ale nie mojego.Chociaż pod tym samym adresem.Podpis nieczytelny.Zarzuciłem US nieskuteczne doręczenie przesyłki.Nie prowadziłem już działalności i byłem osobą fizyczną.Obecnie sprawa jest WSA po Decyzji odmownej Dyrektora IS.Na dokładkę zafundowali mi jeszcze proces Karny i jestem oskarżony o czyn z art.56 paragraf 2KKs w zw.z art.6paragraf 2kks o ukrycie 933.408,00zł. w ewidencji vat. I to na tyle.Zostałem dziadem i muszę mieszkać w dziadowskim kraju.Jeszcze mi zabrali 420 zł renty. Zostawcie kraj dziadów dziadom.

  55. Adam Mickiewicz

    Morlach w Wenecji

    Gdym ostatniego cekina postradał
    I gdy mię chytra zdradziła niewiasta,
    Chodziłem smutny, a Włoch ml powiadał:
    Piękne dziewczęta znajdziem w Jego murach
    I grosza więcej niż kamieni w górach.

    Żołnierze w złocie i w jedwabiu chodzą
    I dobrze pija, i dobrze się bawią:
    Nakarmią ciebie, napoją, nagrodzą
    I bogatego do domu wyprawią,
    Wtenczas twa kurtka srebrnym haftem błyśnie,
    Na srebrnym sznurku twój kindżał zawiśnie.

    Do okien będą cisnąć się kobiety,
    A gdy przed oknem staniesz i zanucisz,
    Będą ci sypać do czapki bukiety.
    Pójdźmy, Dymitry, do okrętu wsiędziem,
    Pojedziem w miasto i bogaci będziem.
    Wierzyłem głupi, rzuciłem ojczyznę
    I, góral, wszedłem w ten okręt z kamienia.
    Tu czuję w chlebie powszednim truciznę,
    W powietrzu darmo szukam odetchnienia;
    Ni wolnej myśli, ni wolnego ruchu;
    Przykuty zdycham jak pies na łańcuchu.

    Kiedy dziewczętom rozwodzę me żale,
    Dziewczęta szydzą z mojej obcej mowy:
    Tu nawet moi rodacy górale
    Przyjęli język i obyczaj nowy.
    Jestem jak drzewo przesadzone w lecie,
    Słońce je spali, a wicher rozmiecie.

    Milo na górach spotkać znajomego!
    Wszystko to byli przyjaciele starzy,
    Witaj, wołali, synu Aleksego!
    Tu nie spotykam żadnej znanej twarzy!
    Jestem jak mrówka wychowana w lesie,
    Gdy ją na środek stawu wiatr zaniesie.

  56. Piotr Żygadło

    Gratuluję. Też prowadzę firmę „w anglii” – chętnie bym poczytał jakieś porady 😉 Gdzie można tego szukać?

  57. Marek Niedzwiedz

    Ja chcialbym przeprosic czytelnikow, ze to w sumie troche przeze mnie Kamil zostawia Kraj Dziadow Dziadom. A przepraszam dlatego, bo po wyjezdzie nie bedzie mial on o czym pisac. No bo kto bedzie czytal o przychylnosci urzednikow brytyjskich?? (BORING & SIC!).
    Ja zostawilem Kraj Dziadow Dziadom 3 lata temu i bardzo, bardzo zaluje, ze… tak pozno!
    Jesli ktokolwiek chce przyjechac, zobaczyc jak tu wyglada na podstawie np. moich firm, to dajcie znac. Pomoge! Pomoge tez przeniesc Wam cala dzialalnosc do Anglii. Zostawiajcie Kraj Dziadow Dziadom!

  58. małgorzata kosińska

    daj znać w jakiej miejscowości się osiedlisz ,jestem chętna na szkolenia ,pozdrawiam . Ja mieszkam w Grantham

  59. Mariusz

    Swietny wpis, popieram.
    Ja wlasnie sie wybieram do US, musze byc osoboscie zeby mi wymierzyli kare za nieterminowe zlozenie deklaracji vat. Przyznam sie ze pierwszy raz tam bede , nie rozumiem do konca dlaczego trzeba odbierac kare osobiscie ?? czy to jest jakas cielesna kara ? 🙂

  60. Michał

    Panie Marku ja bardzo chętnie skorzystam z Pomocy, przesłałem Panu meilika. Pozdrawiam

  61. michał

    John Galt naprawdę istnieje

  62. gerge gege

    Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Pojedziesz, pożyjesz, zobaczysz. Problemy na każdym niestety kroku i do tego problemy na zupełnie innych płaszczyznach.

  63. Bogusław

    Mocny artykuł, z jednej strony trochę humorystycznie opisane sytuacje, a z drugiej bardzo dobitnie pokazane, jak biurokracja potrafi umilić życie.
    p.s. Przyznam szczerze, że trafiłem tu przez przypadek, ale nie żałuję, bo to super blog.

  64. korektor

    ale tą pisownię ‚Ukraińcy’ z dużej litery a ‚polaków’ z małej darowałbyś sobie, polaczku

  65. Piotr Tomilicz

    Dzień dobry. Jestem po dość natchnionej lekturze „Efektu motyla”. Bardzo miłej, dość motywującej. Konkretnej. Postanowiłem zobaczyć, czego mogę się jeszcze nauczyć od Pana Kamila…
    I rozczarowanie.
    Chyba tylko jedna z kilku stron internetowych, jakie pojawiają się w książce, nie działają. W porządku, zdarza się po latach. Zdarza się też, że pada przez kilka lat kilka dochodowych interesów.
    Zdarza się?
    Czytam ostatni post, ten post. I widzę wpis o narzekaniu, o frustracji, o narzekaniu, o złośliwości, o frustracji, o urzędnikach, o narzekaniu, o frustracji…
    Bardzo rozczarowujące, bardzo o niczym. Po prostu wyrażanie frustracji i dość dziwnie wykorzystany czas. Jakże przecież cenny czas.
    Tak, mój czas poświęcony na ten wpis ani nie zarobił dla mnie niczego, ani też nie ma większego znaczenia. A na pewno nie służy mi. Ale nie mogłem się oprzeć wrażeniu mocnego załamania rzeczywistości: z jednej strony przedsiębiorczy i pozytywny młody człowiek, a na blogu taka sama osoba, jak każdy znany mi przedsiębiorca: narzekanie, sprawy urzędowe, frustracje… Już o tym pisałem.
    Panie Kamilu, oczywiście życzę sukcesów. Jak najwięcej, podobnie jak i każdemu z Państwa. Podobnie też życzę zadowolenia z życia, choć mam wrażenie, że jestem z niego znacznie bardziej zadowolony niż większość autorów tych postów.
    Żałuję tylko czegoś, co dla Pana oczywiście nie powinno mieć znaczenia: nie nauczę się od Pana niczego, bo prawdopodobnie nie mam czego. Pokazał mi Pan w jednym poście bardzo smutny obraz człowieka, którego życie toczy się wokół papierów i kłódek (i jakoś nie mogę się pozbyć wrażenia, że również lawirowania wokół prawa).
    Mój post jest nie na temat, dlatego – jak zawsze w takich sytuacjach – zachęcam do jego usunięcia. Ale że nie lubię pozostawiać niesmaku po swoim wpisie (poczucia frustracji w wyniku niemocy obronienia jakiegoś stanowiska), zostawiam swój e-mail: moria.cheo@wp.pl. To dlatego, że nie odwiedzę już tego blogu, nie ubogaci mnie.
    A naprawdę byłem ciekawy Pana wartości, sposobu, jak postrzega Pan świat. Mam wrażenie, że już mi Pan na to odpowiedział.
    Ach, dziękuję za naprawdę ciekawe spostrzeżenia w książce: pracodawca kupuje czas pracownika, którego wartość docenił bardziej niż zrobił to sam pracownik; trzeba stworzyć system, który będzie zarabiać na siebie i na mnie.
    To było wartościowe, ciekawe i dla mnie odkrywcze. Dziękuję.

  66. Sebastian

    Witam, wszystkich – niech mi ktoś odpowie bo różnie czytałem i słyszałem. Jak się mają ZUSy polskie do prowadzonej firmy za granicą?

  67. Jerzy K

    I jak Kamil jest w nowym Kraju wszystko ok???

  68. Tomek

    Witaj Kamilu,

    Zaskakujący koniec – czy to ucieczka, bo obecnie nie robiłeś już tu nic poza bieganiem po urzędach, gdy mieli Cie już dosyć ? Polska=niedoskonałość a owszem, ale jednak to nei tylko wada a mozliwości, a tu banicja.

    Z jednej strony cenie, a z drugiej upadek.

  69. Marek

    Kraj dziadowski, to fakt, ale to kraj, w którym mam dzieci, starzejącą się matkę oraz przyjaciół. Kto z Polski zrobił takie dziadostwo? Kto za to odpowiada? Dlaczego w Polsce nie może być podobnie, jak w Anglii?

  70. Mariusz

    Ale w UK jest progresywny podatek sięgający 40% i to już przy dochodzie 35.000 GBP rocznie – tamtejsza średnia krajowa. Do tego podatek katastralny! Jeśli ktoś planuje prowadzić biznes przez (w miarę) duże B to powinien się zainteresować Irlandią – liniowy CIT 12,5%.

  71. Jed

    frk said: @Kamil Cebulski i bardzo dobrze, nie szukam klientów którzy straszą paragrafami za złotówę, (…)

    eferku
    ale sobie strzelasz w stope i to tak z namyslem i premedytacja. mosochista jestes? rynek bardzo chetnie ocenia i weryfikuje takich co to `maja klientow na peczki i sobie w nich przebieraja`.

  72. Prawda Niestety

    Prawda o Kamilu jest taka, że żadnym przedsiębiorcą nie jest. Po prostu niektórzy ludzie, którzy zarobili pieniądze, zarobili to przez szczęście. Na pewno nie było wielkich biznesplanów, pozyskiwania kapitału, nie było niczego co wiąże się z biznesem. Po prostu był spontaniczny interes, który wypalił i przynosił przez jakiś czas spore dochody. Na tym Kamil się dorobił. Teraz już wątpię, żeby zarabiał pieniądze. Myślę, że do końca życia Kamil straci swój majątek i nie będzie za 10-15 lat już o nim żadnej mowy, uleci z czasem. Kamil Cebulski nie jest przedsiębiorcą, jest dzieciakiem, któremu się udało i nikim więcej. Do tego nie ma jeszcze 30-tu lat i już jest ogromnie sfrustrowany i zestresowany – wrak człowieka. Żyłki do prawdziwych interesów brak. Brak jakiejkolwiek walki, jaką podejmował o lepsze jutro opisując w pierwszych postach bloga. Teraz Kamil zdał sobie sprawę z tego jak wygląda życie. Myśli, że uciekają do UK życie będzie lepsze i osiągnie tam nie wiadomo co. Musi się pogodzić z tym, że po prostu udało mu się i nie jest nikim wybitnym. Musi powalczyć trochę, żeby nie stracić swojego majątku, który udało mu się zarobić. Smutne to.

  73. tomir

    Mariusz said: Ale w UK jest progresywny podatek sięgający 40% i to już przy dochodzie 35.000 GBP rocznie – tamtejsza średnia krajowa. …

    Jak od dochodu to zupełnie niezły próg.

  74. Jan W

    Na marginesie: co dokładnie odwalił ten lisowski?

  75. ggergree

    Łukasz G said: @Prawda Niestety
    Niestety prawda jest taka, że wypowiadasz się na temat człowieka o którym nic nie wiesz.
    Przeczytaj chociaż http://www.kamilcebulski.pl/o-mnie/

    Przecież o tym mówię. Niebawem lista biznesów będzie wyglądała tak:
    Poza tym Kamil wszystko już sprzedał lub rozdał.

  76. Patryk

    Kto chociaż raz miał kontakt z Kamilem, wie że ma on metalność daleką od zestresowania i frustracji – naprawdę ma spokój wewnętrzny i pewność siebie godną pozazdroszczenia. Po prostu jest przedsiębiorcą 24h na dobę i widać, ze to mu odpowiada.
    Kto posiądzie taką mentalność, ten jest w stanie odbudować w krótkim czasie każdy zrujnowany czy nieudany biznes. Zresztą, widzę że emigracja jest traktowana przez niektórych zbyt emocjonalnie, stąd te elegijne tony i powoływanie się na Mickiewicza.
    Ja traktuję emigrację biznesową jako rodzaj konkwisty – dokładnie w taki sposób zuchwali awanturnicy-biznesmeni brytyjscy i holenderscy w 17 wieku rozwinęli swoje kraje w potęgę i nikt raczej ich nie odsadza od patriotycznej czci i wiary. Robienie buiznes nie polega na świadomym pakowaniu się w martyrologię podatkowo – prawną ani na kopaniu się z urzędniczym koniem,tylko na wykorzystywaniu okazji jak w judo; albo za granicą albo chociażby w szarych strefoszeregach.
    Podsumowując, jak dla mnie Kamil jest prawdziwym przedsiębiorcą-wojownikiem w przeciwieństwie do wielu koncesjonowanych układami rodzinno-politycznymi przedsiębiorców działających pod parasolami US i innych urzędowych bandytów, niezależnie od koniunktury na rynku.

  77. Szymon Niestryjewski

    Prawda Niestety said: Prawda o Kamilu jest taka, że żadnym przedsiębiorcą nie jest. Po prostu niektórzy ludzie, którzy zarobili pieniądze, zarobili to przez …

    .
    Prawda Niestety, co do Kamil ze nie jest przedsiebiorca? hmmmm a kim w takim ukladzie jest przedsiebiorca dla ciebie?
    czy w takim ukladzie przedsiebiorca nie jest ten kto mial pomysl, ktoremu sie udalo , ktory mial szczesci , ktrory zobaczyl szanse i zaryzykowal? do tego aby byc przedsiebiorca nie trzeba pisac biznes planow, otrzymywac dotacji tylko ten co dziala cos robi i chce zmienic swoj bieg w zyciu.
    Wg mnie jesli ktos sie czuje przedsiebiorca to nim jest, nawet jesli nie ma spektakularnych sukcesow.
    To chyba takie polskie jesli jestes inny, lepszy , wyrozniajacy sie to napewno zlodziej, lub koneksje mu pomogly i cala masa innych powodow aby tylko komus podlozyc noge.
    Dlaczego mu Polacy tylko umiemy komentowac i podlakdac nogi a nie robic i starac sie dopingowac kogos komu wyszlo lub moze wyjsc.
    Przypominam sobie komentarz ludzi jak Adam Malysz mial spadek formy, jak mowiono skonczyl sie , to juz nie mistrz . Dlaczego ???
    Napisz cos co jest pozytywen, napisz o kims kto osiagnal sukces , napisz o kims kto ma wizje i chec aby zrobic cos pozytywnego .
    Zycze tobie i innym czytelnikom Wesolych Swiat i wiecej pogody ducha oraz optymizmu.
    Pozdrawiam Serdecznie

  78. Lukasz Studenny

    Prawda Niestety said: Prawda o Kamilu jest taka, że żadnym przedsiębiorcą nie jest. Po prostu niektórzy ludzie, którzy zarobili pieniądze, zarobili to przez …

    Witam was

    Czytałem tak te wszystkie przeróżne komentarze, niektóre całkiem fajne, jeszcze te kłódki jakoś przeżyłem ale tego już ścierpiec nie mogłem. Pytam się więc, przedsiębiorca to tylko ten kto umie napisać biznes plan, dostać dotacje itp? Co za wierótna sterta bzdur. Najlepiej to posiedzieć sobie przed telewizorem i ponarzekać i wytakać a bo ten lub tamta to miała szczęście, bo im rodzina pomogła. Nie rozumiem takiego myślenia ale to właśnie osoby mało przedsiębiorcze tak mówią.
    Miałem przyjemność poznać Kamila kiedy był w UK i muszę powiedzięć, że nie wyglądał na osobe sfrustrowaną, wręcz przeciwnie jest człowiekiem od którego powinniśmy się uczyć, który motywuje do działania.

  79. Luk

    bardzo dziękuje za wpis, dzieki takim ludziom jak Pan odzyskuje wiarę w siebie i świat, jestem bezrobotny od kilku miesięcy, nie mam żadnego kapitału, ale moje marzenie to własna działalność. Pozdrawiam

  80. Łukasz Grulko

    Kamil, po przeczytaniu paru Twoich postów muszę stwierdzić, że dziwne masz podejście. Piszesz „Nie lubię tego, ale bardziej nie lubię jak mnie ktoś okrada.”, ale równocześnie nie przeszkadza Ci okradać Państwo przez uchylanie się od prawnie obowiązujących podatków i mandatów.

    Pamiętam również jeden z Twoich postów, gdzie szczyciłeś się tym, że odmówiłeś zapłaty przewozowi osób, który wykorzystując luki w prawie podszywa się pod taksówki i wozi pasażerów za zawyżoną stawkę. Pisałeś wtedy, że trzeba takie postępowania ukrócić. Popatrz na siebie – sam ciągle wykorzystujesz luki w prawie, aby wyjść na swoje. Typowa mentalność Kalego.

    No ale co ja tam wiem, w końcu to Ty jesteś „milionerem” (cudzysłów celowy), a nie ja… Ale może to o dobrze, bo ja bym nie mógł spojrzeć ludziom w oczy dorabiając się w ten sposób.

    Pozdrawiam,
    Łukasz

  81. Kamil Cebulski

    @Łukasz
    Według mnie kradzież to jest zabieranie czyjejś własności bez jego lub po świadomym wprowadzeniu tego kogoś w błąd. Każdy podatek na który się nie zgadzamy jest kradzieżą. Na akcyzę się godzę, bo po rogach jeżdż, za parkowanie też chętnie płacę, nawet uważam, że w Warszawie opłaty za parking powinny być 3 razy większe. Tak samo wyłudzenie od kogoś pieniędzy próbując egzekwować umowe, której się nie podpisało też jest kradzieżą. To, że ktoś w przepisach prawa usprawiedliwia jakąś kradzież to nadal nie znaczy, że to kradzieżą nie jest. Bo jeżeli przepisy prawa według Ciebie dedycją czy coś jest dobre czy złe, moralne czy nie to zgadzasz się z tym, że żydzi podczas wojny wcale nie zostali okradzeni ze swych majątków. A skoro prawo pozwalało zabijać żydów to znaczy, że w cale nie zostali zamordowani tylko popełnili samobójstwo.
    Pozatym w celu unikaniu prawa wcale nie stosuje króczków tylko stosuje prawo. Jeżeli mam 3 formy działania to wybieram tę mniej opodatkowaną, jak Tobie się nie chce czytać o tym co jest jak opodatkowane to płać Łosiowe, ja nie chce. Obawiam się, że z Twoim podejściem, każdy przedsiębiorca który nie wybierze najgorzej opodatkowanej opcji jest złodziejem, tak samo jak każda rodzina która korzysta z z ulgi podatku na dzieci. Te wredne miliony rodzin korzystające z ulgi na dzieci są złodziejami?
    W sprawie z taksówkarzem uważam, że to on złamał prawo, on uważał że ja. W takich sytuacjach idzie się do sądu. Nie chciał iść 🙂 Chciał aby mu zapłacić i abym ja poszedł. Bez sensu.

  82. Grzegorz Krystowczyk

    Mysle Kamilu ze ludziom po prostu chodzi o to ze sie dorobiles (czegos tam…) bo znalazles sie w dobrym miejscu i czasie. I tyle. Sam piszesz cos typu: „Jak biznes zaczynal zbyt szybko rosnac to sie osralem ze strachu i sprzedalem bo nie wiedzialem co robic.” Albo: „Moglem dostac kredyt na milion zlotych na nieruchomosc w Warszafce ale nie mialem jaj.” Hmmmm..

  83. Paweł

    Bardzo dobrze, należy się biurwom za nieznajomość przepisów. Motywujesz 🙂

  84. Łukasz Grulko

    @Kamil
    „Każdy podatek na który się nie zgadzamy jest kradzieżą.” – Idąc takim torem, jeśli nie zgadzam się z tym, że za przejazd tramwajem trzeba zapłacić, to znaczy, że mnie okradają i mam prawo nie płacić? Sorry, ale chyba się zagalopowałeś. Jak na razie przepisy podatkowe są takie, a nie inne i w obrębie tych przepisów musimy się poruszać (czyli np. wybieramy najlepszą opcję podatkową jaka jest dozwolona), a nie uchylać się od płacenia bo mamy takie wydzimisie.

    „W sprawie z taksówkarzem uważam, że to on złamał prawo, on uważał że ja. W takich sytuacjach idzie się do sądu. Nie chciał iść 🙂 Chciał aby mu zapłacić i abym ja poszedł. Bez sensu.” – Jeśli dobrze pamiętam, to on działał zgodnie z prawem i na jego granicy, wykorzystując niedoprecyzowanie prawa, co Ci się nie spodobało. Zauważ, że Ty postępujesz podobnie.

    A co do mandatów – jak ja przekraczam prędkość, to liczę się z tym, że mogę dostać mandat. I jak go dostanę, to płacę. Może jestem głupi, ale zostałem wychowany tak, aby ponosić konsekwencje swoich czynów, a nie uchylać się. Za jazdę z przepisową prędkością mandatów nie wlepiają.

    Pozdrawiam,
    Łukasz

  85. Andrzej Dubiel

    @Łukasz Grulko

    Źle zrozumiałeś, oj bardzo źle.
    Tramwajem możesz jechać lub nie – możesz iść pieszo, pobiec, jechać rowerem, złapać stopa, jechać samochodem, lecieć helikopterem… masz masę możliwości.
    Natomiast państwa sobie wybrać nie możesz (tzn. możesz, ale powiedzmy, że z takich czy innych powodów człowiek mieszka tutaj i musi tutaj żyć). I właśnie z tego powodu do usług państwa jest się PRZYMUSZONYM i do płacenia za te usługi też jest się PRZYMUSZONYM (to tak, jakby ktoś kazał Ci jechać tramwajem, mimo że Ty nie chcesz jechać tramwajem, np. nie chcesz w ogóle nigdzie jechać, albo masz ochotę przejść się pieszo). I to jest ta różnica.
    A precyzując, ponieważ jest możliwość zmiany państwa, to też Kamil wynosi wszystkie spółki do UK i sam też się tam przeprowadza.
    Bo mimo że jest się zmuszonym do jakiegoś państwa przynależeć, to Kamil (i nie tylko on) wybiera sobie właśnie takie państwo, które w rozsądny sposób najmniej będzie przymuszało (rozsądnie, czyli, że są państwa jeszcze fajniejsze, ale np. są za daleko, albo mają nieciekawy klimat, albo są inne obiektywne warunki, które plasują je niżej od UK).

    Dlatego też uważam, że przymus – jakikolwiek – jest przestępstwem (w rozumieniu naturalnym). I przymus płacenia podatków uważam za zły (oczywiście, gdybym nie płacił, to również nie miałby prawa czegokolwiek żądać od państwa, czyli nie mógłbym korzystać z publicznych dróg, policji, wojska, NFZ itp.).

  86. Kamil Cebulski

    @Łukasz
    „Za jazdę z przepisową prędkością mandatów nie wlepiają.” O to ciekawe 🙂 Naprawdę taki naiwny jesteś czy nie czytasz prasy?

    „a nie uchylać się od płacenia bo mamy takie wydzimisie.” Czyli że co? Urzędnik stwierdza, że mam zapłacić 300 zł i jak się odwołam od jego decyzji do sądu to jestem złamas? Co w takim wypadku powiesz o art 19 k.k.s. mam go złamać i dobrowolnie poddać się karze na ochotnika? Nie wiem też dlaczego uważasz że ja unikam płacenia podatków. Podatek zapłaciłem, tylko 3 dni po terminie i uważam, że podchodzi to po 19 k.k.s gdzie urząd powinien odstąpić od wymierzania kary ze względu chociażby na niską szkodliwość społeczną oraz spełnienie wszystkich obowiązków podatkowych przed rozpoczęciem badania sprawy spóźnienia przez urząd.
    Sorry ale sam napisałeś „Jak na razie przepisy podatkowe są takie, a nie inne i w obrębie tych przepisów musimy się poruszać” i dokładnie to robię. Nie wiem w którym miejscu nie działam zgodnie z przepisami. Dlaczego nie krytykujesz urzędnika, który popełnia z 8 błędów formalnych przez które wezwanie można wyrzucić do kosza (przykładowo błędna nazwa firmy, gdybym ja taki błąd popełnił to by mi vat na kontroli odliczono) tylko mnie, który działa zgodnie z przepisami i stara się aby inni też podchodzili do niego zgodnie z przepisami.

  87. Jestę

    Podoba mi się postawa P. Kamila. Uważam też, że decyzja jaką podjął jest słuszna. Po co tracić czas, energię i pieniądze na wysyłanie pism, bieganie po urzędach, użeranie się ze swołoczą. Osobiście okradam Państwo na każdym możliwym kroku i jestem z tego dumny. Jestem z Polski. Jestem Polakiem.

    Możecie już zacząć pisać list: uprzejmie donoszę…

  88. Przemek

    Zaczynamy wpis od pochwalenia się, jakim to jesteśmy kozakiem, że umiemy wykorzystać dziury w przepisach i ile na tym oszczędzamy. A potem marudzimy, że kraj jest przebiurokratyzowany, robi problemy i za wodą jest tak cudownie. Ciekawe ilu takich cwaniaków musi przenieść firmy do UK, żeby zaczęli wprowadzać antycwaniakowe ograniczenia w przepisach. Siłą rzeczy powstaną w tych przepisach dziury, które za parę lat jakiś angielski cwaniak polskiego pochodzenia obsmaruje na blogu i przeniesie gdzieś firmę – do Ghany?

    i tutaj pojawia się pytanie – czy w naszym kraju dziadów sprawa wygląda właśnie tak, bo:

    1. ludzie uczą się radzić sobie w gąszczu kretyńskich przepisów i wyrastają na cwaniaków, bo inaczej się nie da (trzeba kręcić, żeby żyć)
    2. ludzie są z założenia cwaniakami, a kolejne kretyńskie przepisy powstają żeby ograniczać ich cwaniackie nadużycia

    Bardzo, bardzo dawno temu byłem – jako licealista, w pewnym obcym kraju. Mieszkaliśmy w akademiku przerobionym na bardzo tani hotel. Na tyle tani, że za ogrzewanie płaciło się extra – po prostu był grzejnik, który podłączało się do kontaktu wyposażonego w licznik i przy wyjeździe płaciło się za nabite kilowaty. Nic nie szkodziło jednak przynieść przedłużacz i przełączyć grzejnik do innego kontaktu (takiego w łazience, na maszynkę do golenia – była za darmo). Wyjeżdżając, ucięliśmy sobie pogawędkę z panią z recepcji – okazało się, że nikt poza Polakami na to nie wpadł.

    Kolejny temat, już nie przepisów, a ludzi. Pojawia się przykład pana z urzędu, który nikomu nigdy nic nie odpuścił. Paskudny koleś, zgadzam się, ale znowu pojawia się pytanie, dlaczego? I tutaj refleksja, zupełnie hipotetyczna sytuacja – gdybym to ja był wspomnianym we wpisie urzędnikiem, zupełnie przypadkiem czytał tego bloga i wiedział z kim mam do czynienia, też bym (z niekłamaną satysfakcją) nie podarował ani złotówki, wręcz poszukałbym jakiś luk w prawie żeby Kamilowi życie jeszcze bardziej ‚uprzyjemnić’. Ilu takich cwaniaków musiało się temu panu trafić, żeby uznał że wszyscy tak mają i na wszelki wypadek nikomu nie odpuści?

    Kamilowi szczerze życzę powodzenia w UK, i oby jak najmniej musiał bywać w kraju dziadów, z korzyścią dla obu stron.

  89. Denis

    Ja tylko czekam, aż ktoś pójdzie do jednego z takich polskich urzędów, (Skarbowy, ZUS, siedziba NFZ, itp.) z Kałasznikowem lub przynajmniej kilkoma kostkami trotylu (pewnie zostało jeszcze coś z zapasów, którym wg. PISu oklejono całego Tupolewa…

    Trochę flaków jakiegoś ważnego naczelnika, prezesa, v-ce prezesa, p.o., rozsianych po ścianie może wiele nie zmieni, ale wreszcie te skurwielce się nauczą, że nie każdy przychodzi do nich na kolanach…

    Temu krajowi (tzn. ludziom tu wegetującym) należy się jakaś Frakcja Czerwonej Armii w polskim wydaniu.
    I pewnie po tym wpisie u Ciebie doczekałem się właśnie własnej „skrytki”w jakimś CBŚ, ABW, BBN, i czy choooj wie, gdzie jeszcze:)

    POWODZENIA Kamil w bezkrwawym wyprowadzaniu tego kraju na prostą (tylko do czego prowadzącą…;)

  90. Marian Panas

    Witam. Kraj dziadów zostawcie dziadom. Bardzo mnie zabolały te słowa. „Kraj dziadów to moja Ojczyzna, urodziłem się w tym kraju, żyję choć wcale nie jest łatwo. Niekiedy nachodzi mnie myśl żeby pieprznąć tym wszystkim i wyjechać , gdzieś gdzie jest normalnie, gdzie ludzie uczciwa ciężką pracą mogą do czegoś dojść, żyć normalnie, nie martwić się czy po opłaceniu rachunków starczy na życie do 10. Z drugiej strony zaś dlaczego mamy wyjeżdżać, uciekać ze swojego kraju?. Kraju za który nasi przodkowie oddawali życie, walczyli o niepodległość i lepszą przyszłość dla swoich dzieci i wnuków. Teraz ich potomkowie wyjeżdżają i zostawiają ten kraj dziadów, dziadom. Co z osobami które nie mogą i nie chcą wyjechać?, czy one tez są dziadami? Czy w Polsce nie da się normalnie, uczciwie żyć, bez kombinowania. Myślę że to zależy tylko od nas, Polska mogła by być krainą z której ludzie nie uciekali by żeby zarobić na chleb. Jeśli to się nie zmieni, my się nie zmienimy, wysiłki i poświęcenia naszych dziadków pójdą na marne. Pozdrawiam wszystkich uczciwych, mądrych ludzi którzy którzy widzą coś więcej niż tylko koniec własnego nosa.

  91. andriu

    „Taki mamy kraj jaki potrafimy zrobic oddaj czesc wodzowi niech zyje Kononowicz” … z tego tez powodu 2 lata temu wyjechałem i jest normalnie, nie rózowo czy kolorowo ale normalnie, co do przyjaciół i mojej „małej ojczyzny” to kiedy tylko mam urlop czy długi week. odwiedzam, dzis to nie problem jak 20-30 lat temu, granice otwarte,samoloty, zachecam wszystkich po co sie katowac i w imie czego? ze Tusk i swicie bedzie lepiej sie zyło? Niewarto

  92. Katarzyna Wiącek

    Kamilu, z Bogiem 🙂
    Bardzo gratuluję decyzji, oby przyniosła wszelkie oczekiwane skutki 🙂
    Powodzenia w kraju nie dziadów 🙂

  93. ILikeAir

    Dobra decyzja, sam też stąd spadam.

    W naszym narodzie panuje zamordyzm, a najbardziej widać to na przykładzie relacji urzędnik – kowalski.
    Niestety nic się nie zmieni. Ostatni gasi światło 🙂

  94. Adam Doniecki

    Pańskie lamentowanie nad tym, że Urząd Skarbowy nałożył karę i nie chciał jej anulować z powodu opóźnienia w zapłacie podatku – to jest szczyt bezczelności. Ustawy określają do kiedy podatek ma być zapłacony i to jest Pana obowiązek aby go regulować w terminach – tak jak obowiązkiem Pańskich kontrahentów jest płacenie faktur w terminach. Kto nie płaci podatku – ten powinien zostać ukarany, koniec kropka i nie ma żadnego powodu dla którego Pańska kara miałaby zostać anulowana. Obrażanie się z tego powodu na cały kraj to zachowanie na poziomie przedszkolaka – a określanie go jako „kraj dziadów” to zachowanie już totalne chamstwo!

    I jeszcze jedno – właściwy urząd Rzeczypospolitej Polskiej powinien się zainteresować Pańskimi biznesami – jeżeli są porejestrowane w UK, a de facto funkcjonują (przynajmniej częściowo) w Polsce, to może zachodzić podejrzenie popełnienia przez Pana przestępstwa.

  95. Adam Doniecki

    I jeszcze jedno – co do mandatu drogowego – przepisy jasno określają co jest dopuszczalne a co nie, gdyby kózka nie skakała… Po raz kolejny pier****sz Pan jak mały Kazio 7-letni.

  96. Maciek

    Adam Doniecki,

    Z wypowiedzi, pod tym artykułem, wnioskuję, że ostatnie będą gasiły światło te osoby, które temu systemowi klaszczą.

    Niektórych komentarzy po prostu nie da się czytać (osobiście wolalbym, aby jadowitych w ogóle nie było – Kamil, może szukasz moderatorów?), ale naprawdę ciężko jest milczeć, przy takim poziomie „rozmowy”.

    Autor jest jednym z niewielu Polaków, który tak otwarcie pisze o szczegółach rzeczywistych problemów działalności w Polsce – w odróżnieniu od ludzi, którzy widzą głównie problemy – ale także o ich rozwiązaniach, co jest chyba najistotniejsze. Proszę się nie dziwić, że człowiek wybiera prostsza drogę. Ale do tego potrzeba odwagi – tego, czego wielu ludziom brakuje, także mnie.

    Pamiętajcie o tym, że przedsiębiorcą się jest, niezależnie od miejsca prowadzenia działalności. Same założenie firmy nie robi z nas przedsiębiorców. Ale Wielka Brytania daje możliwość sprawdzenia swoich umiejętności prawie za darmo. Oficjalny koszt miesięcznego ubezpieczenia publicznego wynosi mniej, niż 1-dniowego biletu miejskiego.

    W związku z tak niskim ubezpieczeniem, jak Ci się powinie łapa, to nie ponosisz z tego tytułu prawie żadnych kosztów. W Polsce, po kilku miesiącach testowania przedsiębiorczości na własnym organiźmie, w razie pójścia w nieodpowiednim kierunku, masz duży problem, który potem wlecze się całym latami.

    Prosiłbym o bardziej wyważone, merytoryczne komentarze, gdyż jestem zainteresowany przyszłymi wypowiedziami Kamila, na temat rzeczywistych rozwiązań, a nie marnowaniem przez niego energii, na obronę przed atakiem frustratów.

    Pozdrawiam, Maciek

  97. Maciek

    Majk,

    Zgoda, że przenoszenie samego ZUS nie bardzo ma sens, chyba nigdy nie miało. Za to ma sens przeniesienie całej działalności lub wypróbowanie swoich umiejętności przedsiębiorczych, żyjąc w UK.

  98. majk

    Jeśli ktoś żyje w UK, to w ogóle nie widzę powodu, żeby myślał o zakładaniu działalności w PL. Podobnie można rozważać, iż dla osób żyjących w UK lepszym miejscem do otworzenia DG jest UK niż np. Rwanda, Honduras, czy Rosja.

  99. Karol Skałka

    Witajcie, mam takie pytanie. Chcę zarejestrować firmę w Anglii a oddział „operacyjny” otworzyć w Bułgarii. Firma będzie świadczyć usługi internetowe( sprzedaż reklam itp). Oczywiście głównymi klientami byli by Polacy. Czy w takim razie podatek dochodowy płacić bym musiał w Polsce czy w Bułgarii. Ponieważ faktury pochodziły by z oddziału w Bułgarii.

  100. Tomasz Kancelarczyk

    Wszędzie da się żyć, nie wszędzie da się przeżyć. Człowiek jest elastyczny i zawsze znajdzie własną drogę. Jednym lepiej w Polsce a innym gorzej w UK. Ja zdecydowanie lepiej żyję w Anglii. Komfort życia jest mimo wszystko wyższy, czy się ma firmę czy nie. Komfort życia mając firmę też jest o wiele bardziej przejrzysty niż w Polsce. Otwierałem proste działalności zarówno w Polsce jak i w UK i zamykałem też. W obydwu przypadkach wybieram jednak UK, jest to prostsze i szybsze. Nie mówiąc o utrudnieniach i karach jakie miałem w Polsce. Ostatnio, mieszkając cały czas w UK, przychodziły mi jakieś awizo na polski adres. Okazało się, ze mam nie zapłacony podatek za sprzedaż akcji z chyba sprzed 2 lat. Podatku było 7 złoty, to powiedziałem mamie, która akurat była na wakacjach w Polsce, żeby załatwiła sprawę. No i załatwiła, a że pismo było odebrane, to i drugie przyszło z karą za nieterminowe zapłacenie podatku. Kary było 200 złoty, no i mama zapłaciła bo cytuje „przecież wiesz, że ze skarbowym nie ma żartów” Nie wiem co by było gdyby te awizo nie zostało odebrane, ale już po ptokach. Strasznie nie lubię przepłacać, co za chory kraj. W sumie to moja wina, tyle ze tutaj w UK obyło by się bez kary, najwyżej jakieś śmieszne odsetki bym zapłacił.

  101. Paweł Adamczyk

    Jak czytam niekture komentarze to odrazu widać, starego komucha, ubeka, pałkarza ż Mo i mende.
    Komentarze na standardowym poziomie polskiego internetu.
    Widać ze choroba ściśniętej dupy rozprzestrzenia sie w zastraszającym tempie.Każdemu ciśnie rowa ze jest ktoś kto umie sobie z dziadostwem poradzić i nie daje sie wyzyskać i okraść jak reszta matołów.
    Większośc ludzi na widok znaczka US sra w pory a już o odwołaniach nie ma żadnej mowy. Patrioci i inni idioci, co macie z tego w kraju dziadów i złodziei mieszkacie? Ja tam gardze tym łajnem, urzedasami i całym zasyfionym korupcjozernym systeme.
    Bardzo dobrze kamilu postąpiłeś bo paść swinie swoją krwawicą nie sztuka ale swinia musi wiedzieć gdzie jej miejsce.
    Poki komuchy i ich dzieci nie pomrą w tym kraja bedą debilne przepisy , urzedas bezkarny i totalna wolna amerykanka.
    Po co sie tak spinacie wyjazdami ludzi za miedzę? bo co nie bedzie mial kto na was darmozjady robic?
    A czym jest kraj i ojczyzna jak nie kupą piachu i kresek na mapie?
    Granice są sztuczne, tak jak i kraje i inne głupoty.
    Ojczyzna moja tam gdzie ja i moja rodzina a nie gdzie mam w dowodzie wpisane.
    Wszyscy jestesmy ludzmi a czy ktos jest polakiem czy nie polakiem to jest mało istotne.Ważne by byl uczciwy ,a wlasnie polaczkowatosc to zazwyczaj chamstwo, pijanstwo i zlodziejstwo,a ja sie pod tym nie podpisuje.
    Nie jestem europejczykiem, ani polakiem, jestem człowiekiem. Tak jak ktos wczesniej napisał kraju sie nie wybiera a szkoda bo w tedy nie wileu by tu zostało.
    Ci ktorzy mają złudzenia typu patriotyzm powinni porozmawiac ze starszymi co wojne przeżyli czy komune.Zapytajcie ich czy warto bylo o ten syf walczyć.
    Brawo Kamil.

  102. Marek Długosz

    A sam kim jesteś? Gdyby angielscy urzędnicy mieli takie nastawienie do petentów, jakie ma Kamil Cybulski do urzędników w Polsce… Protestancka mentalność kontra katolicka. Naród wychowany na Biblii kontra naród wychowany przez… Mat. 7:12
    „A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy.”

  103. Rumcajs z Jcina

    Cieszę się bardzo, że się przenosisz na Wyspy. Urzędnicy w Polsce (kraju dziadów, także Twoich jak mniemam) będą mieli dzięki temu więcej czasu na załatwianie poważnych spraw, a nie skarg i zwrotów o wartości 2 złotych.
    Przepisy w Polsce są takie, jakie są, bo takich jak Ty cwaniaków, którzy „znają ustawy” i na każdym kroku próbują utrzeć urzędom nosa, jest pełno.
    Może i w Anglii kiedyś trafisz na urzędnika, który nie będzie taki obojętny na Twoje kombinacje.

    A do dentysty i tak przyjedziesz do Polski…

  104. Izabela Pietruczuk

    Niestety, rozumiem i sprawe urzedasow i sprawe kłodki. Tu nie chodzi o wartość – bo, jak sprzedaje sie kłodki, to trzeba sie liczyc, ze ktos zechce fakture. Zasada.
    A urzędnicy – to troche tak, jak podczas bitwy strzelanie do swoich, ale bedacych po przeciwnej stronie.
    Nie wiem, czemu ludzie w urzedach są inni od reszty.

  105. rafal

    Niestety z urzędami w Polsce to jest trochę jak ze szkołą, konieczność, którą trzeba przejść w miarę bezboleśnie i bez dużych strat własnych. Kazali mi zapłacić mandat za coś tam, zapłaciłem bez gadania. Odbiję sobie niepłacąc podatku gdzie tylko mogę. Nie ma co się kopać z koniem, nawet jeśli jest ślepy, głuchy i koślawy.

    Co do przenoszenia siebie i firmy to święta racja. Teraz mamy taką możliwość więc nie ma co się wahać, bilety lotnicze są tanie, można rodzinę odwiedzać tak samo często jak mieszkając w PL.

  106. Grzegorz Błachuciak

    Lubię to!, popieram i też poważnie zastanawiam się nad wyjazdem z kraju parszywców!

  107. mt

    Na „zielonej wyspie” nigdy nie było lekko. Życie naszych rodziców wcale nie było lekkie, miłe i przyjemne, gdy po przyszło im żyć w zadłużonej po uszy 12-tej potędze przemysłowej świata, której przemysł nie potrafił sprostać popytowi na papier toaletowy. A jednak nie stchórzyli i mimo niesamowitych przeszkód ze strony trzymających się koryta czerwonych świń doprowadzili go do „stanu używalności”. Możemy odbudowywać go dalej, no chyba, że ktoś woli spierdolić. Bo może nie żyjemy w Polsce, ale w „pokracznym bękarcie okrągłego stołu”, „Ubekistanie”, „republice bananowej” czy innym „niemiecko-rosyjskim kondominium”.

Dodaj komentarz